Dziennik Gazeta Prawana logo

Leo musiał powoływać w ciemno

29 lipca 2008, 00:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie tak Leo Beenhakker wyobrażał sobie rozpoczęcie przygotowań do mistrzostw świata w 2010 roku. Specjalnie dla piłkarzy grających w polskiej lidze zorganizował zgrupowanie we Wronkach. Miała to być szansa dla zdolnych zawodników z rodzimej ligi. Do wykonania 100 procent planu brakowało tylko jednego: selekcjoner i jego asystenci mieli bacznie obserwować pierwszą kolejkę ekstraklasy i na jej podstawie wybrać listę 20 wyróżniających się piłkarzy. Nie obejrzeli, bo liga nie gra - pisze "Fakt".

"Pierwszy raz w karierze przytrafiło mi się coś takiego" - mówi Beenhakker starając się ukryć wzburzenie. "Przez te wszystkie lata pracy zawsze, kiedy organizowałem zgrupowanie wiedziałem w jakiej formie jest dany piłkarz" - dodaje selekcjoner zaznaczając jednocześnie, że jest na tyle doświadczonym trenerem, iż poradzi sobie z problemem.

Fakty są jednak bardziej bolesne. Jeszcze przed kilkoma dniami sztab szkoleniowy z Beenhakkerem na czele nie chciał nawet wymienić jednego nazwiska piłkarza, który miałby wraz z reprezentacją pojechać do Wronek. Powód był prosty. "Muszę najpierw zobaczyć <delikwenta> w akcji. Pomyślcie co by się stało, jakbym już teraz zdradził listę kandydatów do gry w mojej reprezentacji, a po pierwszej kolejce okazałoby się, że wielu z nich jest jeszcze bez formy i na obóz do Wronek po prostu nie może jechać" - mówił holenderski szkoleniowiec.

Jego słowa okazały się prorocze. Choć Beenhakker zaznacza, że jest w stałym kontakcie z trenerami ligowymi i na bieżąco otrzymuje informacje o aktualnej formie kadrowiczów, to ciężko sobie wyobrazić, aby wszyscy z wybrańców rzeczywiście znajdowali się w wysokiej dyspozycji.

Mało tego. Beenhakker zapowiadał, że powoła również zawodników grających na zapleczu ekstraklasy, a jego asystenci mieli bacznie przyglądać się kandydatom podczas inauguracji rozgrywek pierwszoligowych. I znowu się zawiedli, zamiast wyjazdów do Ząbek lub Łodzi, Rafał Ulatowski, Andrzej Zamilski i Radosław Mroczkowski mogli razem z Beenhakkerem usiąść przy stoliku i zagrać w brydża.

Dlaczego? Z powodów proceduralnych mecze Szymona Pawłowskiego z Zagłębia i Piotra Kuklisa z Widzewa zostały odwołane. A to właśnie o tych piłkarzach najgłośniej mówiło się wymieniając najzdolniejszych zawodników występujących w pierwszej lidze. Zamiast otrzymania szansy na założenie koszulek w biało-czerwonych barwach, musieli liczyć na to, że selekcjoner zdecyduje się ich powołać na zgrupowanie bez wcześniejszego obejrzenia. Zresztą w podobnej sytuacji znaleźli się pozostali powołani zawodnicy. O ich formie Beenhakker przekona się dopiero podczas zgrupowania we Wronkach, które rozpoczyna się już w najbliższą niedzielę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj