Wszedł w drugiej połowie i zapewnił Polsce remis ze Słowacją 2:2. Co prawda, z dużą pomocą bramkarza rywali, ale i tak ma na koncie kolejnego gola w reprezentacji. Radosław Matusiak wyraźnie ożywił grę kadry po słabej pierwszej połowie - było wtedy 0:2. "Mogliśmy wygrać" - ocenił po meczu.
"W drugiej części spotkania byliśmy lepsi od rywali. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy przewagi. Zwycięstwo było blisko" - oświadczył napastnik US Palermo. O swoim kuriozalnym golu na 2:2 powiedział, że "był to normalny strzał, jakie trzeba oddawać, żeby liczyć na bramkę. I udało się, choć bramkarz słowacki trochę w tym pomógł".
Matusiak - podobnie jak drużyna, która zagrała w drugiej połowie testowego meczu - zaprezentował się nieźle. Kilka razy umiejętnie przytrzymał piłkę w ataku, miał kilka udanych zagrań, dobrze współpracował w ataku z Grzegorzem Rasiakiem, a potem Bartłomiejem Grzelakiem. Może być zadowolony. Także dlatego, że strzelił już czwartego gola w siódmym występie dla biało-czerwonych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl