Nie miał wyboru. Mimo zakazu klubowego trenera i kontuzji musiał grać. Nigeryjski pomocnik Chelsea Londyn, John Obi Mikel wystąpił w towarzyskim spotkaniu swojej reprezentacji z Ghaną. 19-letniego piłkarza do wyjścia na boisko zmusili kibice. Gdyby nie przyjechał na mecz, fani grozili, że zabiją jego rodzinę.
Mikel rozegrał we wtorek pełne 90 minut w przegranym 1:4 spotkaniu z Ghaną. Jednak zamiast biegać za piłką młody zawodnik miał odpoczywać. Dostał taki nakaz od
swojego klubowego trenera, bo miał naciągnięty mięsień uda. Dziś piłkarz wyjawił, że do gry w meczu reprezentacji zmusili go nigeryjscy kibice.
"Grożono mojej rodzinie. Nigeryjscy fani uważają, że zacząłem sobie wybierać mecze kadry, w których gram. Rodacy są wciąż wściekli na mnie za to, że nie przyjechałem na październikowe spotkanie w eliminacjach Pucharu Narodów Afryki" - mówi Mikel. Pomocnik Chelsea liczy, że trener Jose Mourinho zrozumie jego decyzję, gdy dowie się co było powodem złamania zakazu gry.
"Grożono mojej rodzinie. Nigeryjscy fani uważają, że zacząłem sobie wybierać mecze kadry, w których gram. Rodacy są wciąż wściekli na mnie za to, że nie przyjechałem na październikowe spotkanie w eliminacjach Pucharu Narodów Afryki" - mówi Mikel. Pomocnik Chelsea liczy, że trener Jose Mourinho zrozumie jego decyzję, gdy dowie się co było powodem złamania zakazu gry.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz