Leo Beenhakker ma problem - Marcin Wasilewski stracił ostatnio skuteczność.
Nie żartujmy, na poważnie proszę... Początek w Anderlechcie miałem rzeczywiście
znakomity, ale było wiadomo, że nie w każdym meczu obrońca ma sytuację bramkową. W ostatnim na przykład nie miałem.
I Anderlecht tylko zremisował 0:0 ze słabym Zulte Waregem, choć wcześniej pokonaliście Genk 5:0 w pucharze.
Wtedy wszystko nam wchodziło, nawet lob z czterdziestu metrów. Teraz mieliśmy trzy sytuacje, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy. Szkoda straconych punktów, bo mogliśmy wyjść na pozycję
lidera. Nie udało się.
Reprezentacja też gra z teoretycznie słabszymi rywalami.
Nie można tego porównywać. Jedynym scenariuszem najbliższych dni, jaki przychodzi mi do głowy, są dwa zwycięstwa Polski. Jeśli chcemy awansować, to nie ma tematu remisu. Trzeba zdobyć
sześć punktów.
Belgowie po jesiennej porażce 0:1 traktują chyba Polskę bardzo poważnie?
Większość piłkarzy Anderlechtu gra w reprezentacjach, w Brukseli została chyba jedna czwarta
ekipy. Dostali zresztą trzy dni wolnego, bo z kim tu trenować, jak nie ma ludzi? A co do traktowania poważnie, to bardziej ja z nich pożartowałem. Pytali, z kim teraz gra Polska. Z
Azerbejdżanem i Armenią? To mówią, że łatwo nam pójdzie. Więc ja do nich, że nie tak bardzo, skoro Belgia z Armenią zremisowała 1:1 i to na własnym boisku. Miny chłopakom trochę
zrzedły. Mówią, że będą mieć trudniejsze zadanie, bo Belgię czeka mecz z Portugalią. Mówią, że będzie trudno. A ja na to, że nam poszło dość łatwo z tym przeciwnikiem, więc nie
mają się co bać.
Teraz też humor panu dopisuje. Czuje się pan pewniakiem na prawą stronę obrony, jak w Anderlechcie?
W tym klubie nie ma niezastąpionych. Szweda Maxa von Schlebruegera, który może grać też na boku, kupiono za półtora miliona euro a nie gra przez półtora miesiąca! Teraz złapał kontuzję,
nie wiadomo, kiedy wywalczy wreszcie miejsce na boisku. Jelle Van Damme ostatnie pięć meczów spędził na ławce. Tam wszystko może się zmienić w krótkiej chwili, kibice są bardzo
wymagający. Nie wystarczy, że wygrywamy, Anderlecht musi zwyciężać w dobrym stylu. Dlatego pewniakiem się nie czuję. Podobnie jak w kadrze.
A w Brukseli dobrze się pan czuje?
Nie narzekam, ładne miasto. Ostatnio odebrałem też nowe mieszkanie, sam płacę za wynajem. Najgorsze jest to, że nie było w nim nic. Ponad sto metrów kwadratowych pustki. Teraz trzeba je
umeblować, kupuję wszystko systematycznie.
Rywalizacja w klubie pomaga potem znieść presję w kadrze? Tu też kibice oczekują pięknych zwycięstw a rywalizacja o miejsce w składzie jest duża.
Ta rywalizacja może tylko nam i kadrze wyjść na dobre. Zagra najlepszy. Mnie lekko nie będzie, bo fizycznie niezbyt dobrze się czuję. Organizmu się nie oszuka, cały czas staram się nadrobić
brak okresu przygotowawczego, więc ciężko pracuję.
Powinien pan zagrać, bo bramkostrzelny obrońca może się przydać w najbliższych dwóch meczach.
Zobaczymy, jaką taktykę ustali Leo Beenhakker. Z pierwszych treningów, na których jest sporo małych gierek wynika, że nie możemy być za blisko skupieni, że będziemy próbowali rozciągać
grę. To chyba naturalne, że postaramy się atakować skrzydłami. A czy ja znajdę miejsce w tej taktyce, o to proszę pytać selekcjonera.
Pan z nim nie rozmawiał?
Na razie tylko wymieniliśmy kilka słów. Pytał o wynik z ligi, choć pewnie go znał. 0:0? Z kim? Z Zulte Waregem? Tylko się pośmiał. Naprawdę ma spore poczucie humoru.