Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagłębie Lubin będzie grało w... Poznaniu

13 października 2007, 15:14
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kibice Zagłębia nie zobaczą najważniejszych meczów swojej drużyny na własnym stadionie. "Mamy poważny problem ze stadionem, gdyż nasz nie spełnia wymogów UEFA. Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów możemy zagrać w Lubinie, ale trzecią rozegramy w Poznaniu" - mówi DZIENNIKOWI Robert Pietryszyn, prezes Zagłębia Lubin.

Sny właścicieli Lecha Poznań mogą się więc spełnić - będą europejskie puchary na Bułgarskiej. Wprawdzie nie do końca o to chodziło, ale mecz to zawsze mecz...
"Ja w Poznaniu czuję się jak ryba w wodzie" - mówi z uśmiechem Czesław Michniewicz, trener Zagłębia, który w poprzednim sezonie prowadził Lecha.

Problem w tym, że lubinianie będą mieli ogromny problem, żeby do trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów w ogóle się dostać... Polska w rankingu krajowym UEFA na skutek kolejnych kompromitacji obsunęła się tak nisko, że tylko cztery nasze drużyny grają w pucharach. Mistrz w eliminacjach Champions League, wicemistrz i zdobywca Pucharu Polski w eliminacjach Pucharu UEFA, a trzecia drużyna Orange Ekstraklasy w Intertoto. Co ciekawe w rankingu klubów najwyżej jest Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. Tak wysoka pozycja drużyny sponsorowanej przez Zbigniewa Drzymałę to pokłosie dobrych wyników sprzed lat - kiedy to Groclin wyeliminował miedzy innymi Herthę Berlin i Manchester City.

I właśnie w rozstawieniu (a raczej jego braku) sęk. Zagłębie już na wstępie będzie musiało zmierzyć się z silnym przeciwnikiem. W najgorszym przypadku podopieczni Czesława Michniewicza trafią na wicemistrza Szkocji Glasgow Rangers. Wcale nie lepsze byłoby spotkanie się z Szachtarem Donieck, który wyeliminował w zeszłorocznych eliminacjach Ligi Mistrzów (ale już w trzeciej rundzie) warszawską Legię i dotarł aż do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Besiktas Stambuł z takimi tuzami jak Ricardinho (mistrz świata z 2002 roku), Rosenborg Trondheim, czy Crvena Zvezda lub Dinamo Zagrzeb także nie byliby łatwymi przeciwnikami. A obiektywnie patrząc wszystkie te zespoły są po prostu od Zagłębia silniejsze.

Przynajmniej teoretycznie najsłabsi wśród rozstawionych są zawodnicy z Cypru - APOEL Nikozja. Problem w tym, że nawet na Wyspie Afrodyty bardzo się na Ligę Mistrzów nastawiają i już teraz zapowiedziano wielkie wzmocnienia. Tak czy inaczej, kogokolwiek Polacy by wylosowali, od początku będą mieli pod górkę. Pierwszy raz od dawna naszego reprezentanta może zabraknąć już w trzeciej rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów, a przecież tylko odpadnięcie na tym etapie gwarantuje kontynuowanie przygody z międzynarodową piłką w Pucharze UEFA...

Natomiast w pierwszej rundzie eliminacyjnej Pucharu UEFA oba nasze zespoły - Bełchatów i Groclin - będą rozstawione, ale nie ma czym się emocjonować, bo na tym etapie zazwyczaj biją się amatorzy z półamatorami, a ostatnio nasi byli zbyt wysoko w rankingach, by w tej kopaninie brać udział. Niestety, w tym sezonie tak kolorowo nie jest i zarówno Groclin, jak i Bełchatów muszą się przygotować na ciężką i daleką wyprawę, gdzieś na pogranicze Europy z Azją. Tam już na naszych czekają zespoły z Armenii, Azerbejdżanu, Kazachstanu czy Mołdawii.

O ile przebrnięcie tej przeszkody nie powinno stanowić problemu - pamiętając jednak cały czas o ostatnich wpadkach - o tyle w drugiej rundzie zaczną się problemy. Szczególnie dla Bełchatowa, które w przeciwieństwie do Groclinu nie będzie już rozstawione. Może więc trafić na naprawdę silny zespół - Lokomotiw Moskwa, czy zwycięzcę Pucharu Intertoto. Innym potencjalnym rywalem polskiego zespołu jest tak nieszczęśliwa dla Legii wiedeńska Austria.

Najwcześniej pucharowe zmagania zaczną właśnie warszawianie. Już 7 lub 8 lipca Legia zagra w drugiej rundzie Pucharu Intertoto ze zwycięzcą pojedynku między Vetrą Wilno (Litwa) a Llanelli FC (Walia). Obojętne z kim z tej pary przyjdzie się potykać legionistom, to jednak Polacy będą faworytami i nie powinni mieć większych problemów. Za to już w trzeciej rundzie czeka znacznie poważniejszy rywal, jakim jest Blackburn Rovers.

Warto przypomnieć, że warszawianie walczyli kiedyś z Anglikami w Lidze Mistrzów. Co więcej to Polacy byli górą (1:0 na Łazienkowskiej i bezbramkowy remis na wyjeździe) i to oni awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Była to jednak dużo silniejsza Legia z Leszkiem Piszem, Jerzym Podbrożnym, czy Radosławem Michalskim, ale i dużo silniejsze Blackburn z Alanem Shearerem i Chrisem Suttonem. Blackburn był też rywalem Wisły w zeszłorocznej fazie grupowej Pucharu UEFA, wyspiarze okazali się jednak lepsi od Polaków wygrywając w Krakowie 2:1.

Czy jednak w tym sezonie będziemy mieli szansę na powtórkę tych emocji? Marnie to wygląda. Co gorsza jeżeli sprawdzi się czarny scenariusz to szybciej niż nam się wydaje spadniemy w rankingach UEFA jeszcze niżej. A sytuacja, gdy będziemy mieli tylko dwa miejsca w europejskich pucharach, staje się niestety coraz bardziej realna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj