Dziennik Gazeta Prawana logo

Paweł Golański o krok od Steauy Bukareszt

13 października 2007, 16:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Cały dzień trwały wczoraj negocjacje Kolportera Korony Kielce i Steauy Bukareszt w sprawie transferu Pawła Golańskiego. Późnym popołudniem sprawa wydawała się przesądzona. Rumuni wyłożą za prawego obrońcę reprezentacji Polski milion euro. On sam zarabiać będzie ponad pół miliona złotych rocznie - pisze DZIENNIK.

"Jeszcze nic nie wiem" - mówił DZIENNIKOWI Golański, kilka minut po godzinie 13. "Słyszałem, że rumuńskie media podały już nawet moje zarobki, szacując je na 130 tys. euro rocznie, ale ze mną konkretnych rozmów jeszcze nie było. Wiem, że negocjują ze sobą kluby.

Trzy godziny później przyznał, że jest w stałym kontakcie ze swoim menedżerem. "Sprawa wygląda bardzo poważnie, ale nadal nic nie jest przesądzone. Chciałem, żeby moja przyszłość rozstrzygnęła się do poniedziałku, przed wyjazdem Korony na obóz na Węgry. Wygląda na to, że wszystko będzie jasne jeszcze w czwartek lub w piątek. To nawet dobrze, bo ten cały szum wokół mnie jest jednak trochę męczący i nie ułatwia przygotowań do nowego sezonu" - zdradził piłkarz.

Golański nie ukrywa, że kierunek rumuński, wbrew powszechnej opinii, jest dla niego korzystny. "Steaua to bardzo utytułowany klub, który gra regularnie w Lidze Mistrzów. Można się z niego łatwo wypromować na Zachód, a to byłoby moim celem. Zawsze mówiłem, że nie muszę wcale odchodzić z Kielc, że dobrze się tu czuję, ale ofertę tak wielkiego klubu jak Steaua głupio byłoby odrzucić. Przecież to były zdobywca Pucharu Europy" - ocenił prawy obrońca reprezentacji.

Doskonale zdaje sobie jednak sprawę, że aby awansować do Ligi Mistrzów w tym sezonie Steaua musi wcześniej wyeliminować Zagłębie Lubin. "Cóż, mam z tym klubem porachunki. Moja Korona ciągle z lubinianami przegrywała. To byłaby okazja do rewanżu. Gdybym zagrał przeciwko Zagłębiu, nie byłoby taryfy ulgowej" - wyjaśnił w rozmowie z DZIENNIKIEM.

Golański przez dwa ostatnie lata wykonał gigantyczny skok do przodu. Z przeciętnego defensywnego pomocnika ŁKS (po którego transferze w 2005 roku za 500 tys. zł. do Kielc łódzcy działacze ze szczęścia zacierali ręce) stał się najlepszym polskim prawy obrońcą. Wpisana w jego kontrakt suma odstępnego, w wysokości miliona euro, przestała być abstrakcyjna, po kapitalnym występie w spotkaniu Polska - Portugalia.

Golański to jeden z młodych zawodników, którym bardzo pomogła promocja w kadrze Leo Beenhakkera. Atutem 25-letniego łodzianina jest świetny strzał z rzutu wolnego. "Dopiero w Bukareszcie okaże się, ile jeszcze muszę się uczyć w tym elemencie. Trenerem Steauy jest przecież Gheorge Hagi, a któż z nas nie podziwiał go kilka lat temu. Gdy usłyszałem, że chce mnie mieć w swoim zespole, byłem bardzo zadowolony. A jeszcze bardziej będę się cieszył, gdy dostanę szansę potrenować z nim rzuty wolne. Przecież Maradona Karpat był specjalistą od stałych fragmentów gry. Lepszego nauczyciela trudno byłoby znaleźć" - podsumowuje Golański.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj