Ciężki jest zawód piłkarza. Człowiek się stara, biega po całym boisku, zdobywa gole. A tutaj taki brak szacunku ze strony kibiców. Zwłaszcza jak zawodnik pochodzi z Afryki lub z Bliskiego Wschodu. Egipcjanin Mido nie ma na Wyspach łatwego życia. W czasie ostatniego meczu Middlesbrough kibice Newcastle wyzywali go od arabskich terrorystów.
"Mido, on ma bombę!" Taka przyśpiewka robiła furorę na stadionie. Piłkarz nie wytrzymał. Gdy zdobył bramkę, podbiegł do fanów i wykonał gest uciszania kibiców. O dziwo, dostał za to żółtą kartkę. Sędzia argumentował, że ze względów bezpieczeństwa.
"To jakaś komedia" - ripostuje egipski napastnik. "Rozumiem kartkę za pokazanie środkowego palca. Ale uciszanie kibiców to gest dosyć powszechny, coś zupełnie innego. A zachowanie tych pijaków z Newcastle też zasługuje na karę" - dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|