Dziennik Gazeta Prawana logo

Fabiański bezradny. Chelsea wygrała

3 października 2010, 20:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Fabiański znów w bramce Arsenalu
Fabiański znów w bramce Arsenalu/Inne
Piłkarz Arsenalu Londyn i reprezentacji Polski Łukasz Fabiański nie uratował swojego zespołu przed wyjazdową porażką z Chelsea Londyn 0:2 w najciekawszym spotkaniu 7. kolejki ligi angielskiej. Nadal zawodzi Liverpool, który przegrał 1:2 z Blackpool.

Fabiański znalazł się w podstawowym składzie Kanonierów, ponieważ kontuzji łokcia nie wyleczył Hiszpan Manuel Almunia. Polski bramkarz dobrze spisał się we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Partizanowi Belgrad (wygranym 3:1), kiedy w końcówce spotkania obronił rzut karny.

W niedzielnym meczu z Chelsea były zawodnik Legii nie zdołał uchronić swojego zespołu od porażki, ale przy obydwu trafieniach praktycznie nie miał szans na skuteczną interwencję. Kilka minut przed przerwą Didier Drogba wyprzedził obrońcę gości, dopadł do mocno wstrzelonej w pole karne piłki, a ta po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Napastnik strzelał z kilku metrów i Fabiański nie zdążył zareagować. Pięć minut przed końcem spotkania potężnym uderzeniem z rzutu wolnego w górny narożnik bramki popisał się Alex.

Dwie minuty później Fabiański uratował swój zespół przed wyższą przegraną. wygrywając pojedynek sam na sam z Michaelem Essienem.

Dzięki zwycięstwo zawodnicy The Blues umocnili się na pozycji lidera. W sobotę Manchester United bezbramkowo zremisował na wyjeździe z Sunderlandem i spadł na trzecią pozycję. Wyprzedził go najbliższy rywal Lecha Poznań w Lidze Europejskiej (21 października w Anglii) - Manchester City, który w niedzielę wygrał u siebie 2:1 z Newcastle. Gole dla City zdobyli Argentyńczyk Carlos Tevez w 18. minucie z rzutu karnego oraz Adam Johnson w 72. Bramkę dla pokonanych w 24. minucie uzyskał Argentyńczyk Jonas Gutierrez.

Swoich kibiców nadal zawodzi Liverpool, który w niedzielę przegrał 1:2 z Blackpool. Zawodnicy The Reds zapłacili za fatalną pierwszą połowę meczu, kiedy stracili obydwie bramki (Charlie Adam w 29. minucie z karnego i Luke Varney - 45.). Osiem minut po przerwie Sotirios Kyrgiakos zdobył honorową bramkę, ale piłkarzom Liverpoolu nie udało się doprowadzić nawet do remisu. Po tym spotkaniu po raz pierwszy od 1964 roku klub znalazł się w strefie spadkowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj