"Otrzymuję mnóstwo telefonów z ofertami, z Turcji, Anglii, Hiszpanii, Grecji, Stanów Zjednoczonych, ale żadnej decyzji jeszcze nie podjąłem. Wybiorę najlepszą pod względem sportowym, bo finanse nie są aż tak ważne. Co byśmy nie postanowili - ja i moja rodzina, która po 15 latach zagranicznych podróży ma już dość i jest zmęczona, będę zadowolony. Chyba że ktoś zmusi mnie do występów w lidze chińskiej... Czytałem, że interesują się mną w Katarze, ale taką informację dementuję" - powiedział 38-letni Dudek.

Reklama

Zawodnik pochodzący z Knurowa przyznał, że otrzymał sygnały także z polskich klubów, m.in. z Legii Warszawa. "Działacze Legii kontaktowali się z moim bratem (Dariusz Dudek grał w stołecznym zespole - PAP), padła z ich strony propozycja rozmowy. Nie wiem jeszcze, czy podejmę rękawicę zagraniczną, czy być może krajową. Mnie zawsze interesuje, czy dany klub jest w stanie zagwarantować piłkarzom możliwość podnoszenia przez nich umiejętności, zapewnić codzienne treningi w odpowiedniej bazie, bez konieczności jeżdżenia po całym mieście w poszukiwaniu dobrego boiska" - stwierdził.

"Polska ekstraklasa jako produkt wygląda dobrze, nie musimy się jej wstydzić. Powstają coraz ładniejsze stadiony, na trybunach zjawia się wielu kibiców. Przeraża mnie tylko, że zmniejsza się liczba Polaków w rozgrywkach. Nie wiem, czy to normalne, ale w Europie zauważalne" - dodał.

Dudek przyznał, że czasem myśli o zakończeniu kariery, lecz... szybko o tym zapomina. "Zawsze zastanawiałem się, dlaczego Andrzej Gołota mówiąc o boksie, twierdzi, że go nienawidzi. Czasem przychodzi taki okres w życiu sportowca, że to co się kocha, co jest pasją, zaczyna zwyczajnie człowieka męczyć. I gdy w poniedziałek mam takie myśli, czy już nie przyszedł moment na zakończenie kariery, we wtorek budzę się z przeświadczeniem, że jestem w świetnej formie i będę jeszcze walczył" - powiedział.

Były piłkarz m.in. Feyenoordu Rotterdam, Liverpoolu i Realu zapowiedział, że nie będzie na razie pracował w roli trenera, choć taka oferta padła ze strony władz madryckiego klubu. "Usłyszałem, że jeśli miałbym kończyć z graniem, to oni widzą mnie w obojętnie jakiej roli w Realu. Ale na pracę w charakterze szkoleniowca, także bramkarzy, jestem jeszcze za młody. Choć nie ukrywam, że po tylu sezonach spędzonych u boku m.in. Leo Beenhakkera, Gerarda Houlliera, Rafy Beniteza i Jose Mourinho, mam swój warsztat, spostrzeżenia, mnóstwo doświadczeń. Może kiedyś, to jakaś opcja na pozostanie przy futbolu" - dodał.

W kadrze Polski Dudek rozegrał 59 meczów i tylko jednego brakuje mu do Klubu Wybitnego Reprezentanta. "Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że jest możliwość zorganizowania dla mnie pożegnalnego spotkania, byłem zdezorientowany. Z jednej strony to fajna propozycja, ale z drugiej jeszcze grałem i nie wiedziałem, czy już żegnać się z drużyną narodową, a może jestem w stanie coś jej jeszcze dać".

W ekipie Franciszka Smudy Dudek nie wystąpił ani razu. "Każdy kolejny selekcjoner ma taką samą filozofię, najpierw mówi, że sobie poradzi, potem powołuje zawodników, o których nikt nigdy wcześniej nie słyszał i na samym końcu selekcji, gdy nic z tego nie wychodzi, wraca do nazwisk, które już były... Nie można od razu robić rewolucji, żadna reprezentacja tak nie postępuje, mimo że są mające lepszych zawodników i ich większy zasób. Zmiany powinny być kosmetyczne" - ocenił golkiper.

Jerzy Dudek ujawnił, że wzorem Adama Małysza, prawdopodobnie spróbuje sił w sportach samochodowych. "Dostałem zaproszenie od współpracującej ze mną firmy Castrol, na której zaproszenie przyjechałem w poniedziałek do Warszawy, na udział w rajdzie testowym. Popróbuję jazdy autami ekstremalnymi, wyścigówkami. Jeszcze takimi nie jeździłem, a uwielbiam podróżować samochodem. Tym środkiem transportu pokonałem teraz drogę z Madrytu do Polski, w przeciwieństwie do moich najbliższych, którzy udali się samolotem. Ciekawym pomysłem byłaby na przykład liga vip-ów ścigających się gokartami. Moją pasją jest przede wszystkim golf. W Polsce to dyscyplina niszowa, ale na całym świecie, szczególnie w Hiszpanii, ogólnodostępna. Jeśli ktoś weźmie kije w ręce i wyjdzie na pole, zrozumie dlaczego jest taka fajna".

Reklama

Polski bramkarz zwrócił uwagę na brak promocji w ojczyźnie przyszłorocznego Euro. "Z przykrością muszę stwierdzić, że nie widać, że będą u nas mistrzostwa Europy. Brakuje promocji tej wielkiej imprezy. Gdy Madryt starał się - jak się później okazało, bezskutecznie - o organizację wielkich zawodów golfowych w 2018 roku, to było o tym głośno na każdej innej imprezie sportowej".