Dziennik Gazeta Prawana logo

Niezawodny "Franek" pogrążył Cracovię

21 sierpnia 2011, 17:55
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Znowu Tomasz Frankowski przesądził o zwycięstwie Jagiellonii. Zaliczył asystę przy pierwszej bramce, asystę przy rzucie karnym a potem zdobył piątego w tym sezonie gola, co dało gospodarzom cenne trzy punkty w meczu z Cracovią.

Początek nie zwiastował takiego zakończenia, bo spotkanie rozpoczęło się od nieznacznej przewagi Cracovii. W 4. min. po zagraniu Andrzeja Niedzielana groźnie, ale minimalnie niecelnie uderzył Saidi Ntibazonkiza. W 8. min. podobna akcja po przeciwnej stronie boiska: Frankowski zagrywa do Dawida Plizgi, ten z 16 metrów też nie trafia. W miarę upływu czasu inicjatywę przejęła Jagiellonia. Ciekawych akcji było jednak mało, obaj bramkarze praktycznie nic nie mieli do roboty.

Gospodarze atakowali przeważnie prawą stroną, gdzie dośrodkowań próbował Tomasz Kupisz. Udało się dopiero wtedy, gdy zaatakowali lewą. W 30. min. akcję zaczął wyróżniający się w drużynie Jagiellonii Chilijczyk Alexis Norambuena. Zagrał w pole karne do Frankowskiego, ten popisał się świetną asystą do Kupisza, który z pięciu metrów dopełnił formalności. Dopiero wtedy Cracovia zaczęła aktywniej atakować, dobrych sytuacji krakowianom nie udało się jednak stworzyć.

W drugiej połowie gra gości wyglądała już lepiej. W 53. min., po zagraniu Alexandru Suvorova w świetnej sytuacji znalazł się Niedzielan, którego strzał z pola karnego zdołał zablokować Thiago Cionek. W 63. min. w ostatniej chwili stoperzy Jagiellonii zdołali przeszkodzić w oddaniu strzału z pola karnego Aleksejsowi Visnakovsowi.

Jednak niedługo potem znowu przypomniał o sobie gościom Frankowski. Prostopadle zagrał w pole karne do Czarnogórca Marko Cetkovica (debiut w ekstraklasie), którego w polu karnym sfaulował Wojciech Kaczmarek. "Franek" ze spokojem wykorzystał "jedenastkę".

W 83. min. zakotłowało się w polu karnym Jagiellonii. Z kilku metrów strzelał najpierw Ntibazonkiza, ale z bliska trafił w Cionka, dobitka Suvorova trafiła w sędziego Włodzimierza Bartosa. Ambitnie dążący do zmiany wyniku goście strzelili w doliczonym czasie gry honorową bramkę. Andrius Skerla dał sobie odebrać piłkę przy linii końcowej przez Suvorova, który z kilku metrów trafił do siatki, posyłając piłkę między nogami Jakuba Słowika.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj