"Problemy rozpoczęły się kiedy celnicy zobaczyli w autokarze transparent o treści <Smoleńsk 2010 pamiętamy>, który miał być jednym z elementów oprawy meczowej. Od tego incydentu odprawa graniczna trwała bardzo długo. Było to na granicy łotewsko-rosyjskiej, a zwłoka i opieszałość urzędników z pewnością była celowa. W efekcie na pięć godzin przed meczem kibice mieli do przejechania 700 km. Autokar tylko przekroczył granicę i zawrócił, ponieważ nie było sensu, aby jechał do Moskwy. Pozostałe busy zawróciły jeszcze przed granicą. W efekcie na meczu było tylko 84 fanów Legii" - relacjonował PAP Wojciech Wiśniewski ze Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa.

Na stadionie Łużniki w Moskwie warszawski zespół niespodziewanie wygrał 3:2 ze Spartakiem, dzięki czemu awansował do fazy grupowej Ligi Europejskiej. W pierwszym meczu padł remis 2:2.