"Zdecydowaliśmy, że na ten temat wypowie się, kiedy wróci z Izraela z obchodów święta Jom Kippur. Decyzja, jaką podjął, może budzić wątpliwości. Rozmawiał dużo z rodzicami i bratem, z którym jest blisko. Cały czas o tym myśli. Jeśli postawicie się w takiej sytuacji, to zgodzicie się z nim, że to nigdy nie będzie łatwe. Wybór klubu jest trudny, a co dopiero mówić o reprezentacji" - powiedział cytowany przez oficjalną stronę internetową Wisły Maaskant.

Reklama

We wtorek o możliwości występów Meliksona w biało-czerwonych barwach poinformował prezes PZPN Grzegorz Lato. Jak zauważył holenderski trener, 26-letni pomocnik przez kilka lat był pomijany przez selekcjonera reprezentacji Izraela przy powołaniach do kadry. Dopiero kiedy Polacy wyrazili nim zainteresowanie, również Izraelczycy przypomnieli sobie o piłkarzu.

"Kiedy Maor zaczął grać w Wiśle, to wszyscy się obudzili. On nadal ma wybór, bo nie grał nigdy w oficjalnym meczu w barwach Izraela" - podkreślił Maaskant, który także starał się coś doradzić swojemu podopiecznemu.

"Rozmawialiśmy o tym, co będzie lepsze dla jego kariery. Nie można wymazać tego, że ktoś całe życie mieszkał w Izraelu, a po przyjeździe do Polski może grać dla reprezentacji, z którą wcześniej nie miał za wiele wspólnego. On czuje się Izraelczykiem, ale jest też w połowie Polakiem. To jest tak, jak w przypadku piłkarzy z reprezentacji Niemiec, którzy maja polskie korzenie, ale nie grają tutaj. Wiele osób jest dumnych z tego faktu, że ludzie, w żyłach których płynie polska krew, dobrze się tam spisują. I tak samo może być w przypadku Maora dla ludzi z Izraela. Niektórzy mogą być źli, ale jeśli będzie grał dobrze, to wszyscy będą z niego dumni" - dodał Maaskant.