Przyjazd broniącej trofeum i prowadzącej w tabeli ekstraklasy Legii do Wejherowa urasta do rangi wydarzenia historycznego. Gryf jest obecnie trzecią drużyną grupy pomorsko-zachodniopomorskiej trzeciej ligi, ale jesienią był prawdziwym postrachem faworytów w pucharowych rozgrywkach.

Reklama

Zespół szkolony przez znanego z polskich boisk Grzegorza Nicińskiego wyeliminował trzech pierwszoligowców: Olimpię Grudziądz, Zawiszę Bydgoszcz i Sandecję Nowy Sącz oraz dwóch przedstawicieli ekstraklasy - Koronę Kielce, gdy ta była liderem, oraz Górnika Zabrze.

O kolejną sensację będzie ekipie z Wejherowa bardzo trudno, bo począwszy od ćwierćfinałów rywalizacja toczy się systemem "mecz i rewanż".

Legia gra ostatnio bardzo dobrze i jest na najlepszej drodze do wywalczenia mistrzostwa Polski. Nie chcę spekulować na temat naszych szans, ale każdemu zespołowi z trzeciej ligi życzę, aby zaliczył taką pucharową przygodę jak my - powiedział trener Gryfa.

Prezes klubu Rafał Szlas przyjazd Legii ocenia jako największe sportowe wydarzenie w historii miasta. Wszystkie 979 wejściówek - takie ograniczenie wynika z liczby miejsc siedzących na stadionie - znalazło nabywców już pierwszego dnia sprzedaży. Wraz z dołączonym pamiątkowym szalikiem kosztowały 70 zł.

Za zdobycie Pucharu Polski sponsor Gryfa, prezes firmy Orlex Wojciech Gębarowski, obiecał drużynie milion złotych do podziału. Za wyeliminowanie Korony i Górnika premie wyniosły, odpowiednio, 50 i 60 tysięcy złotych.

Zespół ze stolicy wygrał trzy ostatnie spotkania w ekstraklasie i nie stracił w nich bramki. W tabeli ma trzy punkty przewagi nad Śląskiem Wrocław, a piątek czeka go derbowy pojedynek z Polonią. Legia nie tylko broni trofeum, ale i jest najbardziej utytułowanym klubem w historii rozgrywek - triumfowała w nich dotąd 14-krotnie.

Dziewięć zwycięstw łącznie mają w dorobku Lech Poznań i Wisła Kraków. Dla obu klubów, którym w rozgrywkach ligowych wiedzie się poniżej ambicji i oczekiwań - PP może być jedyną drogą do europejskich pucharów. Dlatego skojarzenie ich już w ćwierćfinale zapewne uważają za pechowe.

Reklama

W piątek w spotkaniu ekstraklasy w Krakowie padł bezbramkowy remis. Poprzednio w PP obie jedenastki zmierzyły się trzy lata temu i lepszy okazał się "Kolejorz".

O kolejnej niespodziance marzą też piłkarze i kibice Ruchu Zdzieszowice. Ósma drużyna grupy zachodniej drugiej ligi już odniosła historyczny sukces, ale trener Andrzej Polak podkreślił, że nie tylko widzi szanse na wyeliminowanie Ruchu Chorzów, ale i w to wierzy. Po to ciężko trenujemy - zaznaczył.

Ekipa z Opolszczyzny miała nieco łatwiejszą niż Gryf drogę do czołowej ósemki rozgrywek, gdyż wyeliminował tylko jedną drużynę z ekstraklasy - Jagiellonię Białystok. Poza tym uporał się m.in. z pierwszoligowym Kolejarzem Stróże i drugoligowymi MKS Kluczbork oraz Chojniczanką Chojnice.

Chorzowianie w lidze nie przegrali od 28 listopada, zajmują trzecie miejsce w tabeli i wciąż liczą się w walce o mistrzostwo kraju. Po PP sięgnęli do tej pory trzykrotnie, ale ostatnio w 1996 roku.

Czwartą parę tworzą pierwszoligowa Arka Gdynia i Śląsk Wrocław, który po słabym początku rundy wiosennej stracił prowadzenie w tabeli ekstraklasy. Podopieczni trenera Oresta Lenczyka w tym roku jeszcze nie wygrali i powiększyli swój dorobek o ledwie dwa punkty.

Kłopotem Arki, podobnie jak pozostałych zespołów z niższych klas, może być fakt, że w tym roku jeszcze nie rozegrała spotkania o stawkę. Z polskich lig rozgrywki wznowiła bowiem na razie jedynie ekstraklasa.

Rewanże zaplanowano na następny tydzień. Terminy półfinałów to 3/4 i 10/11 kwietnia, a finał ma się odbyć 24 kwietnia na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Program meczów ćwierćfinałowych Pucharu Polski:

13 marca, wtorek Gryf Wejherowo - Legia Warszawa (godz. 15.00) Lech Poznań - Wisła Kraków (18.30)

14 marca, środa Ruch Zdzieszowice - Ruch Chorzów (15.00) Arka Gdynia - Śląsk Wrocław (18.30)