Były znakomity piłkarz reprezentacji Polski chwilę po wyborze mówił o swoim wzruszeniu, a później poświęcił czas dziennikarzom.

Reklama

Jutro i w niedzielę nie będę do dyspozycji mediów, razem z nowym zarządem musimy ustalić program naszej pracy. Pierwsze obrady tego gremium chcę zwołać na szóstego listopada i wówczas zrobimy konferencję prasową. W moim życiu nic się nie zmieni. Z kim byłem na ty, pozostanę, nie zmienię się. Nigdy nie zabraknie mnie na posterunku - zapewnił.

Wiedziałem, że byłem faworytem nie tylko mediów, ale w ogóle polskich kibiców. Dla mnie to ciężar, bo nie chcę za cztery lata odchodzić w innym klimacie. Pamiętajmy, że piłkę tworzymy razem. Czasami to nie prezes czy zarząd PZPN jest winny, że sędzia źle gwizdnął, a jakiś kibic narozrabiał. Proszę, abyście oceniali mnie i zarząd po tym, co zrobimy - dodał.

Mimo wyraźnego zwycięstwa, Boniek mówił z szacunkiem o swoich rywalach. Oprócz niego kandydowali Stefan Antkowiak, Roman Kosecki, Zdzisław Kręcina i Edward Potok.

Były piłkarz Zawiszy Bydgoszcz, Widzewa Łódź, Juventusu Turyn i Romy zapewnił, że spokojnie podchodził do piątkowego zjazdu.

Nie przeżywałem, zachowywałem spokój. Rozmawiałem przed chwilą z kilkoma kolegami na sali, którzy mi bardzo pomagali w tej kampanii. Byłem pewny 42-45 głosów. Wydaje mi się, że bardzo fair postąpili delegaci, którzy głosowali na Stefana Antkowiaka. Mówili mi, że jeśli jemu by się nie powiodło, w kolejnej turze oddadzą głos na mnie. Do tego doszło poparcie od kilku innych delegatów - powiedział.

Jego poprzednik, Grzegorz Lato, odchodził w złej atmosferze. Czy nowy prezes nie popełni podobnych błędów?

Nie chcę oceniać Grzegorza, pewny etap w jego i moim życiu się skończył. Będę robił wszystko, żeby dziennikarze mieli o nowym związku dobre zdanie. Od poniedziałku zacznę się przyglądać wszystkim dokumentom, chcę poznać sytuację w PZPN, bo teraz jej nie znam. Chcę zobaczyć, ilu ludzi jest zatrudnionych, jak pracują, ile zarabiają, jakie są ich zadania. Zobaczę stan konta PZPN. Dobra firma musi być dobrze zarządzana - podkreślił.

Nowy prezes został zapytany o to, czy nie odejdzie z funkcji w trakcie kadencji. Przypomniano mu bowiem, że w 2002 roku bardzo krótko pełnił rolę selekcjonera reprezentacji Polski.

Nie zamierzam nigdzie odchodzić. Reprezentację opuściłem po pięciu meczach z powodów osobistych. Gdy niedawno Eugen Polanski musiał wyjechać ze zgrupowania kadry z powodów rodzinnych, nie było problemu. Zresztą zostawiłem wtedy drużynę narodową w dobrych rękach (następcą został Paweł Janas - PAP) - przypomniał Boniek.

Jak dodał, nie zrezygnuje ze swoich dotychczasowych zajęć.

Mam własne firmy, swoje biznesy. Dalej będę to robił, ponieważ dobrze zorganizowany człowiek na wszystko ma czas - zakończył nowy prezes PZPN.