Bohater z Wembley jest pod wielkim wrażeniem dokonań "Lewego" w barwach Borussii Dortmund. On gra tam świetnie, a tymi czterema golami w meczu z Realem zapisał się w historii futbolu - mówi Tomaszewski.

Reklama

Były bramkarz tak jak polscy kibice żałuje, że Lewandowski do takich sukcesów nie prowadzi naszej kadry. Dlaczego tak się dzieje? W Borussii wszystko jest poukładane. Tam nie ma przypadku. To jest perfekcyjnie zaprogramowana maszyna. Łukasz Piszczek i Lewandowski doszli do Borussii trzy lata temu, kiedy ta drużyna była jeszcze średniakiem w Bundeslidze. Jednak od tego czasu wykonano wielką pracę i dziś są tego efekty. A my? My zmarnowaliśmy ten czas. Najpierw robił to Franciszek Smuda, a teraz powiela to Waldemar Fornalik. Polscy trenerzy nie mają pomysłu i nie wiedzą jak wykorzystać Lewandowskiego w kadrze. Nie potrafią dostosować gry naszej reprezentacji do wspaniałej trójki z Dortmundu. Kazimierz Górski miał kiedyś tylko dwóch wielkich piłkarzy - Włodka Lubańskiego i Kazia Deynę. Do nich dobierał odpowiednich "rzemieślników", którzy pomagali im w grze i tak to funkcjonowało. Teraz też tak trzeba zrobić - mówi dziennik.pl Tomaszewski.

Dla byłego reprezentanta Polski Robert Lewandowski jest porażką polskiej myśli szkoleniowej. Jak można marnować w kadrze taki potencjał? - zastanawia się popularny "Tomek", ale jednocześnie oddycha z ulgą. Przecież mało brakowało, a nasi "fachowcy" w ogóle by go zmarnowali - przypomina Tomaszewski. W Legii Warszawa na "Lewym" się nie poznali i oddali go do Znicza Pruszków za jedenaście piłek! Natomiast Franciszek Smuda będąc trenerem Lecha Poznań chciał sprowadzić Tomasza Frankowskiego, a od skauta zespołu, który polecał Lewandowskiego żądał zwrotu za paliwo, że ten kazał mu jechać oglądać takie "drewno" jak Lewandowski (ostatecznie dzięki prezesowi klubu z Bułgarskiej "Lewy" trafił do stolicy Wielkopolski). Dobrze, że ten chłopak szybko wyjechał z Polski - dodaje nasz rozmówca.

Jaka przyszłość czeka Lewandowskiego? Nie ma co mówić, że on będzie jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, bo on już nim jest. Śmieszą mnie też słowa jego menedżera, Cezarego Kucharskiego, że "Lewy" będzie grał w jeszcze większym klubie niż Borussia. Przecież zespół z Dortmundu udowadnia swoją grą, że już w tej chwili zalicza się do samego topu. Niech Czarek lepiej powie, że Robert będzie grał w klubie, który będzie wstanie płacić jeszcze większą pensję. Wtedy to będzie prawda - zaznacza Tomaszewski.

Były reprezentant Polski zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę. Ta porażka to wina Jose Mourinho. Został ukarany za trzymanie na ławce rezerwowych najlepszego bramkarza na świecie. Przy pierwszym golu dla BVB zawinił Diego Lopez. Nawet ja bym to obronił, a co dopiero Iker Casillas - ocenia Tomaszewski.