Dziennik Gazeta Prawana logo

Spełniło się jego marzenie! Niepełnosprawny Franek u boku Roberta Lewandowskiego

8 października 2017, 20:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Franek Trzęsowski z Robertem Lewandowskim
Franek Trzęsowski z Robertem Lewandowskim/PAP
Mały Franek Trzęsowski z Kalisza towarzyszył Robertowi Lewandowskiemu podczas wychodzenia na murawę Stadionu Narodowego przed meczem polskiej reprezentacji z Czarnogórą. Meczem niezwykłym ze względu na awans do mundialu, ale nie tylko. Dla niepełnosprawnego Franka spotkanie z Robertem Lewandowskim było to spełnienie marzenia.

Franek od urodzenia zmaga się z nieuleczalną chorobą genetyczną SMARD1. Dziś nie jest w stanie samodzielnie się poruszać, a oddycha za niego respirator. To jednak nie przeszkadza mu wciąż marzyć. Jednym z największych pragnień było spotkanie Roberta Lewandowskiego.

Jego rodzice napisali list do napastnika Bayernu Monachium i kapitana polskiej reprezentacji. A piłkarz nie dość że odpisał, to jeszcze zabrał się za organizację spotkania. Pomógł też Polski Związek Piłki Nożnej. Tym sposobem Franek już w sobotę mógł odwiedzić szatnię naszych piłkarzy, poznać nie tylko naszego najlepszego napastnika, z którym omówił taktykę, ale również spotkał się z trenerem Adamem Nawałką.

A dzisiaj Franek towarzyszył reprezentacji, którą wraz z innymi maluchami wyprowadzał na murawę.

Jak to wyglądało od kulis? Rąbka tajemnicy uchyliła mama Franka, która opisała niezwykłe spotkanie na blogu "Mój Syn Franek":

Jak to wygląda od naszej kuchni? Ja mam tremę. Ale to taką tremę, że w zasadzie to mam wrażenie, że wszystko mi się śni. Tata Franka fruwa pięć metrów nad ziemią ze stresu. Ale nie dlatego, dlaczego myślicie. Martwimy się, żeby wszystko poszło bez zarzutu. Żeby Franiowi nie obsunęła się rączka, żeby nie odłączył się filtr, żeby nie wyłączył wózek, żeby dał radę. Tak, jak organizatorzy dbają o każdy detal widowiska, tak my staramy się zadbać, żeby ze strony Franka wszystko było bez zarzutu. A Franio? Wczoraj zaniemówił, kiedy zobaczył Roberta i potrzebował chwilę, żeby się odnaleźć. Później poszło już z górki. Francesco nie ma żadnych problemów w nawiązywaniu kontaktów, szybko więc otworzył w głowie szufladkę z napisem „piłka nożna” i już było wiadomo, że spotkanie może trwać bez końca. Popołudniowy trening był dla niego tak niesamowitym przeżyciem, że wytrzymał plecki i zimno. Na szczęście mógł zregenerować siły na czerwonej Preclowej kanapie, a po powrocie do hotelu padł i spał dwanaście godzin.

10488921-.jpg
Franek Trzęsowski i Robert Lewandowski
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj