22 czerwca 1983 roku w rozegranym w Piotrkowie Trybunalskim finale krajowego pucharu przystępująca do tych rozgrywek jako trzecioligowiec Lechia Gdańsk pokonała 2:1 drugoligowego Piasta Gliwice, a to oznaczało, że będzie reprezentowała Polskę w Pucharze Zdobywców Pucharów.
W drodze po to trofeum gdańszczanie okazali się w sumie lepsi od siedmiu rywali, w tym czterech z ekstraklasy. Na rozkładzie mieli uznane krajowe firmy, jak chociażby ówczesnego mistrza i wicemistrza Polski, czyli odpowiednio Widzew Łódź i Śląsk Wrocław.
„” – dodał.
Jastrzębowski nie ukrywa, że Lechia grała od meczu do meczu i cieszyła się z każdego kolejnego pucharowego zwycięstwa.
„" – przypomniał.
Za zdobycie Pucharu Polski zawodnicy dostali trochę gotówki i pamiątkowy kryształ, mogli spędzić z rodzinami tygodniowe wczasy na Węgrzech nad Balatonem, a także poza kolejnością wykupić mieszkanie. Zostali również uhonorowani odznakami „”, a po meczach z Juventusem otrzymali odznaki „”.
W sezonie, w którym biało-zieloni wywalczyli krajowych puchar, wcześniej rywalizowali na boiskach trzeciej ligi i jeździli do takich miejscowości jak Świecie, Słupsk, Tczew, Szczecinek, Gronowo Elbląskie, Piła i Rogoźno. A teraz przyszło im zmierzyć się z najlepszą być może wówczas drużyną świata, czyli Juventusem Turyn.
W ekipie „” było pięciu mistrzów świata, obrońcy Claudio Gentile, Gaetano Scirea i Antonio Cabrini, pomocnik Marco Tardelli oraz napastnik, notabene król strzelców Mundialu z Hiszpanii z 1982 roku, Paolo Rossi, dwaj znakomici obcokrajowcy Michel Platini i Zbigniew Boniek, a także najlepszy w historii reprezentant San Marino Massimo Bonini.
„” – zauważył.
14 września 1983 roku w pierwszym spotkaniu lechiści przegrali na wyjeździe z Juventusem 0:7, natomiast dwa tygodnie później na nabitym do granic wytrzymałości własnym stadionie ulegli 2:3. Co prawda po bramkach Marka Kowalczyka i Jerzego Kruszczyńskiego z rzutu karnego gospodarze sensacyjnie prowadzili w 63. minucie 2:1, ale gole Roberto Tavoli i Bońka (wcześnie do siatki trafił Beniamino Vignola) zapewniły rywalom triumf 3:2.
Wychowanek Lechii, a także były piłkarzy Zawiszy Bydgoszcz, w którym miał okazję występować właśnie z Bońkiem, podkreśla, że z rywalizacją z Juventusem wiążą się nie tylko niesamowite sportowe przeżycia, ale także inne wspaniałe wspomnienia.
„” – wspomniał.
Po 36 latach gdańszczanie ponownie rywalizują w europejskich pucharach. W czwartek o 19 w pierwszym spotkaniu 2. rundy eliminacyjnej Ligi Europy podejmą Broendby Kopenhaga. „Mam nadzieje, że Lechia pokona tę przeszkodę i awansuje co najmniej do fazy grupowej” – podsumował Jastrzębowski.