W Warszawie nikt za nim nie tęskni. Ricardo Sa Pinto w stolicy miał więcej wrogów niż przyjaciół. Teraz o jego wybuchowym charakterze przekonali się współpasażerowie lotu z Faro do Porto.
Portugalski trener wiosną stracił pracę przy Łazienkowskiej. Na decyzję szefów Legii wpływ miały nie tylko słabe wyniki drużyny, ale również zachowanie Sa Pinto. Krótko i delikatnie mówiąc arogancki styl bycia byłego piłkarza Sportingu Lizbona przestał odpowiadać zarówno właścicielowi klubu, piłkarzom, jak i kibicom.
Teraz o trudnym i wybuchowym charakterze Portugalczyka przekonali się pasażerowie lotu z Faro do Porto. Szkoleniowiec Bragi nie stosował się do poleceń załogi samolotu i wszczął na jego pokładzie awanturę. Sprzeczka nie trwała długo, bo na miejsce wezwano policję. Funkcjonariusze nie patyczkowali się z Sa Pinto i wyprowadzili go z samolotu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl