Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzeciak wszczyna awantury

7 lutego 2008, 02:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Powinien zadbać o swoje sprawy. Zamiast zająć się wzmocnieniem klubu w przerwie zimowej, dyrektor sportowy warszawskiej Legii Mirosław Trzeciak wszczął wielką awanturę z trenerem reprezentacji U-19, Jackiem Dziubińskiem. Poszło o rzekome zamęczenie jednego z piłkarzy Legii podczas zgrupowania kadry.

Wiceprezes klubu z Łazienkowskiej oskarża szkoleniowca młodzieżówki, że podczas turnieju towarzyskiego w Katarze zamęczył obrońcę Legii Przemysława Wysockiego. "To kompletne bzdury! Bardziej zmęczeni są młodzi zawodnicy, którzy pojechali z Legią na zgrupowanie do Hiszpanii" - odpiera zarzuty trener kadry.

Stołeczny obrońca kilka dni temu dołaczył do przebywających na zgrupowaniu w Campoamor klubowych kolegów. "To istne szaleństwo! Zawodnik przyjechał do nas kompletnie wyczerpany i nie nadaje się do treningów" - grzmiał Trzeciak.

Ale wygląda na to, że zupełnie mija się z prawdą. "Przemek wykończony turniejem w Katarze? Pierwsze słyszę. Jesteśmy trochę zmęczeni, ale nikt specjalnie nie narzeka. Poza tym między meczami mieliśmy mnóstwo czasu na wypoczynek i regenerację" - mówi "Faktowi" jeden z kolegów Wysockiego z reprezentacji młodzieżowej.

Po przyjeździe do Hiszpanii młody legionista nie przeszedł żadnych badań, ale Trzeciak i tak ocenił go jako... wrak człowieka. "Po każdym spotkaniu piłkarze mieli dwa dni przerwy. Była odnowa biologiczna, a nad wszystkim czuwał lekarz reprezentacji" - wyjaśnia Dziubiński.

"Innym młodym zawodnikom lepiej zrobiłoby zgrupowanie kadry niż sparing z FC Kopenhaga. Widziałem ten mecz na własne oczy. Maciek Rybus może trzy razy dotknął piłki, a przez 60 minut musiał uważać, żeby o wiele starsi rywale nie urwali mu nogi" - dziwi się szkoleniowiec kadry.

Suchej nitki na wiceprezesie Legii nie zostawia także były reprezentant Polski Jan Tomaszewski. "Jak pragnę Boga, prędzej na Łazienkowskiej będzie korrida, niż Trzeciak przeniesie tam hiszpańskie wzorce" - mówi "Faktowi" legendarny bramkarz. "Niech lepiej działacz Legii zajmie się transferami, bo warszawianie mają sporą stratę do Wisły Kraków" - wtóruje mu Dziubiński.

Jeśli mowa o hiszpańskich wzorcach, to warto przypomnieć Trzeciakowi sylwetkę Bojana Krkicia z Barcelony. Młodszy o rok od Wysockiego Hiszpan gra regularnie w Primera Division i Pucharze Króla. Ma mecze co kilka dni. Na dodatek robi to tak dobrze, że został właśnie powołany do kadry na spotkanie z Francją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj