Dziennik Gazeta Prawana logo

Matusiak: Będą wymagać od nas zwycięstw

22 lutego 2008, 01:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Radosław Matusiak jest jednym z dwóch reprezentantów Polski, którego przed sezonem ściągnęła Wisła Kraków. "Radomat" ma pomóc nowej drużynie w zdobyciu mistrzostwa. "W każdym meczu będzie się od nas, słusznie zresztą, wymagać zwycięstw. Będziemy musieli zawsze walczyć o trzy punkty, czy to w Kielcach, czy grając w Krakowie z Polonią Bytom" - mówi DZIENNIKOWI.


Tak, dzwonił zaraz po posiedzeniu Wydziału Gier. Odczułem, że był lekko podłamany. Stwierdził, że teraz zrobi wszystko, by GKS był jak najwyżej w tabeli. W możliwość jego przejścia do Wisły nikt już chyba nie wierzy, bo po tej aferze z moim kontraktem władze GKS nie puszczą Łukasza. Co jednak nie znaczy, że razem jeszcze nie zagramy - pozostaje przecież reprezentacja Polski.


Czy ja wiem? Łukasz poradziłby sobie w Krakowie, jestem pewien, że nie siedziałby na ławce. A odległość do reprezentacji jest taka sama z każdego miejsca - byle na boisku, a nie poza nim. Jeszcze półtora roku temu wydawało się, że z Bełchatowa nikt nie ma prawa trafić do kadry, a tymczasem mnie i Łukaszowi się to udało. Teraz trener Beenhakker powołuje także piłkarzy innych słabszych klubów. Reguły nie ma.


Wróciłem po to, by grać i walczyć o wyjazd na Euro. A także o mistrzostwo Polski. Wisła rzeczywiście jest silna. Tak mocna, że w każdym meczu będzie się od nas, słusznie zresztą, wymagać zwycięstw. Będziemy musieli zawsze walczyć o trzy punkty, czy to w Kielcach, czy grając w Krakowie z Polonią Bytom.


Nie przesadzajmy. Stres to ja czułem przed debiutem w Serie A przeciwko Milanowi. Teraz jest tylko miły dreszczyk emocji.


Wojtek wrócił z tego samego powodu i też będzie chciał od razu pokazać się selekcjonerowi z dobrej strony. Obaj będziemy starali się sobie przeszkodzić. Nie jesteśmy przyjaciółmi, ale myślę, że na zgrupowaniach się polubiliśmy. Teraz sentymentów nie będzie. A co do obserwacji Leo Beenhakkera, to będzie on teraz miał pełny obraz naszych możliwości. Jeden mecz o niczym nie przesądzi.


Lepszy bym miał za jakieś trzy kolejki, jak będę już w pełnej dyspozycji, ale teraz też coś spróbuję wymyślić. Wojtek to świetny bramkarz, bardzo dobry na przedpolu, ale słabiej broni strzały po ziemi. Może to jest metoda, by od razu przypomnieć się Beenhakkerowi...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj