Milion złotych za choćby jeden ustawiony mecz. Do wypłaty takiego odszkodowania zobowiązał się trener Janusz Wójcik w kontrakcie zawartym z Widzewem Łódź, jeśli ktoś udowodni mu, że w trakcie swojej pracy przy alei Piłsudskiego chociaż raz próbował wręczać łapówkę.
Umowa Wójcika z Widzewem liczy kilka stron. Jest w nim zapisana gwarancja premii, jaką dostanie były poseł za utrzymanie drużyny w lidze, ale i tak największe wrażenie robi kwota miliona
złotych.
Tyle, od ręki, Wójcik ma zapłacić Widzewowi, jeżeli ktoś udowodni mu, że w trakcie swojej pracy przy alei Piłsudskiego chociaż raz próbował wręczać łapówkę w celu uzyskania
korzystnego wyniku na boisku - ujawnia "Przegląd Sportowy".
W innym punkcie umowy Wójcik oświadczył, że nigdy wcześniej nie miał nic wspólnego z korupcją. Jeżeli okaże się, że skłamał, nie musi wypłacać Widzewowi żadnego odszkodowania. To słaby punkt mechanizmów antykorupcyjnych, jakie w swoim klubie zaczął stosować właściciel klubu Sylwester Cacek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl