Najpierw załatwił na cacy fotoreportera, a teraz błaga o przebaczenie. Kilka dni temu, podczas świętowania prawosławnej Wielkanocy w jednej z barcelońskich restauracji, była legenda Barcy, Christo Stoiczkow wkurzył się nie na żarty. Wszystko przez fotografa, który chciał mu zrobić zdjęcie. Zdjęcia nie zrobił, a przy okazji... stracił zęby. Teraz były piłkarz przeprasza swoją ofiarę.
Stoiczkow wywołał w Bułgarii - swej ojczyźnie - prawdziwą burzę. A to dlatego, że pobity fotograf, jak się okazało, był rodakiem chodzącej legendy Barcelony.
"Przepraszam wszystkich, którzy mnie szanują. Zareagowałem spontanicznie, działając w obronie rodziny" - tłumaczy się teraz Stoiczkow na łamach prasy.
Gdyby fotograf podszedł i zapytał o możliwość zrobienia fotografii, całej sprawy w ogóle by nie było - zapewnia były piłkarz i trener kadry narodowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl