Roger Guerreiro: Michael Ballack, Kevin Kuranyi i Miroslav Klose.
Śpię dobrze, bo, jak wiele razy powtarzałem, jestem bardzo dobry w łóżku... Czyli kładę się i śpię jak kamień. Normalne jednak, że czuję napięcie, coraz częściej wyobrażam sobie pewne sytuacje na boisku. Ale żadne nazwiska nie spędzają mi snu z powiek.
Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie liczę na podstawową jedenastkę. Wiadomo -- nikt nie chce być rezerwowym, ale ostateczne decyzje należą do trenera. Zaakceptuję je bez szemrania. Jestem w tej drużynie, by jej pomóc. Niezależnie czy zagram 90 minut, czy 20.
To dwa niezwykle ważne momenty w moim życiu. Na zawsze pozostaną mi w pamięci. Trudno je porównać, bo są różne. Ale jestem pewien, że walka z Niemcami będzie niesamowitym przeżyciem. W głowie już "rozgrywam" to spotkanie, praktycznie nie myślę o niczym innym.
Zbigniew Boniek, ale nie widziałem, jak grał, bo te mistrzostwa odbywały się w roku, w którym... ja się urodziłem. Nie przywiązuję wielkiej wagi do numerów, ale skoro dwudziestka była szczęśliwa dla Bońka, może podobnie stanie się w moim przypadku?
Nie znam. Według mnie nie przysłowia, a piłkarze decydują o wyniku. Zawsze jest ten pierwszy raz, gdy na wielkiej imprezie pokonuje się lepszego przeciwnika. Można zmienić historię. Mam nadzieję, że tak stanie się w niedzielę. Nawet nie wiecie, jak bardzo tego chcę, choć to piekielnie ciężkie zadanie.
Słyszałem, choć wydarzyła się ona w czasach, kiedy Brazylia nie była jeszcze odkryta. Uprzedzając kolejne pytanie -- o drugiej wojnie światowej też słyszałem. Wiem, że istniały konflikty polsko-niemieckie, ale proszę, nie porównujmy piłki nożnej do wojny. Futbol to piękny sport, który ma dawać radość kibicom i piłkarzom.
Dla mnie wojna i piłka to maksymalnie odległe sprawy. Były selekcjoner reprezentacji Brazylii Wanderly Luxemburgo prezentował piłkarzom zwycięskie gole reprezentacji albo chusty z napisami, że już są mistrzami. Ale to wszystko nie zastąpi dobrej gry na boisku, choćby nie wiem, jakich filmów człowiek się naoglądał.
Jeśli trener tak by zdecydował, podszedłbym. A gola zadedykowałbym nieżyjącemu tacie, mojemu największemu kibicowi.
Nie mam rezerwacji. Trudno, bym ją zrobił, skoro nie wiem, jak długo będziemy grać w Euro. Poza tym nie mam pojęcia, ile wolnego da mi trener Jan Urban. Zresztą teraz te sprawy nie mają dla mnie najmniejszego znaczenia.