Dziennik Gazeta Prawana logo

Beenhakker: Jest daleko od ok

4 lipca 2008, 02:49
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Miał być sąd kapturowy, była - podobno - w miarę rzeczowa narada i dyskusja. Leo Beenhakker stanął wczoraj przed Zarządem PZPN i przedstawił raport na temat Euro 2008. "Przedstawiłem kilka pomysłów, co zrobić, by polska piłka ruszyła do przodu. Co z tym zrobi Zarząd, nie zależy ode mnie" - mówi DZIENNIKOWI selekcjoner reprezentacji Polski.

Co ja mogę powiedzieć? Już kilka razy brałem udział w spotkaniach z zarządem PZPN, to dla mnie nic nowego. Podzieliłem się moimi opiniami na temat Euro 2008, przedstawiłem kilka pomysłów na temat rozwoju polskiej piłki, mówiliśmy o strukturze, o organizacji.

Tak naprawdę to wszyscy wiedzą, co miałem do powiedzenia. Wszystko to przedstawiłem jeszcze w Austrii, w Bad Waltersdorf, dzień po porażce z Chorwacją. Oczywiście teraz posługiwałem się nieco innym, bardziej technicznym językiem, ale moje wystąpienie dotyczyło tego samego.

To jest temat, który trudno streścić w kilku słowach. Bardzo wiele miejsca poświęciłem przede wszystkim rozwojowi młodzieży. Warunkom, w jakich młodzi piłkarze powinni być szkoleni i w jakich szkoleni są w Polsce. Jeżeli polska piłka ma ruszyć z miejsca, musi się to zmienić. Przedstawiłem kilka pomysłów, ale co z nimi zrobi zarząd, to już nie ode mnie zależy.

Wnioski? Ja nie byłem tam, żeby przedstawiać wnioski. Podzieliłem się swoimi spostrzeżeniami na temat Euro, dlaczego turniej okazał się dla nas rozczarowaniem. Powiedziałem kilka słów na temat aktualnego stanu polskiego futbolu i jak można go poprawić. To do mnie należało. Wyciąganie wniosków jest sprawą zarządu PZPN i miejmy nadzieję, że panowie wyciągną mądre wnioski.

Moja i tylko moja! Ile razy mam powtarzać, że wszystkie personalne decyzje podejmuję ja. Oczywiście informuję o moich postanowieniach pana Listkiewicza oraz sekretarza generalnego pana Kręcinę. Oni zajmują się pieniędzmi, kontraktami i tego typu sprawami. Tak jest zapisane w kontrakcie między mną a PZPN.

O moich powodach poinformowałem ich w rozmowie. Nie będę mówił o tym w mediach. Jeżeli oni będą chcieli się podzielić z gazetami powodami rozstania, to ich wybór. Przepracowaliśmy razem dwa lata i był to świetny i bardzo owocny okres. Pozostajemy w doskonałych relacjach i traktuję ich jak przyjaciół.

Nie. Czasem tak po prostu się dzieje, że trzeba iść naprzód. Coś zmienić.

Tak, to była jego decyzja. Powiedział mi, że ma inne plany na przyszłość.

Najwięcej pytano mnie właśnie o kształt nowego sztabu trenerskiego, z którym rozpoczniemy eliminacje mistrzostw świata 2010. Powiedziałem jednak, zgodnie z prawdą, że nie ma jeszcze ostatecznych decyzji personalnych.

Nie, absolutnie nic takiego nie miało miejsca. Rozmawiamy o jakości, nie o narodowości. I niech tak pozostanie. Nikt niczego nie chce mi narzucić.

Atmosfera podczas spotkania była bardzo dobra. Z nikim nie jestem w stanie wojny i na żadną wojnę się nie wybieram. Oczywiście niektóre media chciały, by tak było, ale nie tym razem. Spotkanie było rzeczowe, a ja starałem się przedstawiać realistyczne argumenty.

Jest daleko od ok. Turniej był wielkim rozczarowaniem. Co gorsza ten sam film oglądacie w Polsce od wielu lat. Tak samo było w 2002 r, potem w 2006 i 2008 . Trzeba coś zrobić, by w 2010 film wreszcie był inny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj