Dziennik Gazeta Prawana logo

Garguła jest jak więzień w złotej klatce

19 września 2008, 01:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Łukasz Garguła czuje się jak świetnie opłacany niewolnik. Ma jeden z najwyższych kontraktów w ekstraklasie, ale już siódmy sezon z rzędu musi zaciskać zęby i grać w GKS Bełchatów. Niedawno szefowie jego klubu odrzucili oferty Wisły Kraków i Legii Warszawa - czytamy w DZIENNIKU.

Klub może na tym wyjść jak Zabłocki na mydle, bo pomocnik z Bełchatowa już odmierza czas do grudnia, kiedy będzie mógł podpisać kontrakt z nowym klubem, a pół roku później jego umowa z Bełchatowem definitywnie wygaśnie.

Pierwszy, lutowy spór między Wisłą Kraków a Bełchatowem toczył się wokół zapisu (jego braku) o sumie odstępnego w przypadku transferu Garguły.

"PZPN zajął się tą sprawą na mój wniosek. Menedżer Garguły, Radosław Osuch, z którym nawiązaliśmy kontakt, był święcie przekonany, że Łukasz nie ma w kontrakcie wpisanej sumy odstępnego" mówi dyrektor sportowy Wisły Kraków, Jacek Bednarz i wyjaśnia: "Okazało się jednak, że taki zapis nie tylko był, ale na dodatek ktoś tę kwotę wziął z Księżyca".

Tym tajemniczym kimś był ówczesny prezes GKS, Jerzy Ożóg. Po wywalczeniu przez zespół wicemistrzostwa kraju, Ożóg sporządził aneks do umowy Garguły. Kwota, o jaką Łukaszowi podwyższono zarobki, tak zaszumiała mu w głowie, że feralnego zapisu nawet nie dostrzegł.

"Liczyłem jednak, że po sezonie kluby jakoś się dogadają i już w sierpniu zagram z Wisłą o awans do Ligi Mistrzów" mówi DZIENNIKOWI zawiedziony Garguła.

W maju dyrektor sportowy Wisły Jacek Bednarz wykonał drugie podejście. Telefonicznie zaproponował za Łukasza 350 tysięcy euro. Umówił się z dyrektorem sportowym GKS na spotkanie w Bełchatowie, po czym je... odwołał.

"Mogliśmy zapłacić za Gargułę maksimum 500 tysięcy euro, bo tyle jest wart. Na pewno jednak nie, żądane przez szefów Bełchatowa, 2 miliony euro. Nawet nie było szans z nimi negocjować" wyjaśnia Bednarz.

Od ściany odbił się też dyrektor sportowy Legii Warszawa, Mirosław Trzeciak. "Już po EURO w Austrii, gdzie Łukasz przecież nawet nie zaistniał, oferowaliśmy za niego 600 tysięcy euro. Okazało się jednak, że Bełchatów żąda ponad dwa razy więcej niż zapłaciliśmy za Iwańskiego" mówi Trzeciak.

>>>Legia chce Gargułę

Podobno kwotę 2 miliony euro za Gargułę wymyślił i twardo przy niej obstawał dyrektor bełchatowskiej kopalni, Jacek Kaczorowski.

"Z założenia była to cena zaporowa, bo nie chcieliśmy Łukasza sprzedawać" wyjaśnia Kaczorowski i dodaje: "To także koszt, jaki piłkarz płaci za swój bardzo wysoki kontrakt. W lutym Garguła miał kaprys przejść do Wisły tylko dlatego, że wtedy akurat trafił tam jego przyjaciel, Radek Matusiak. Jeżeli Łukasz teraz odzyska formę, to w grudniu będzie miał szansę odejść, ale... może przedłużymy z nim kontrakt?"

"W czerwcu odejdę za darmo, jeśli tak będzie mi pisane. Niedawno byłem tym wszystkim wkurzony, ale ostatnio trochę się uspokoiłem. Jeżeli będę dobrze grał, zawsze sobie poradzę i to bez jakiejkolwiek pomocy działaczy..." podkreśla Garguła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj