"W PZPN nie ma korupcji" - zapewniają przy każdej okazji związkowi działacze z prezesem Michałem Listkiewiczem na czele. Prokuratura ma na ten temat inne zdanie. Towarzystwo z ulicy Miodowej nic sobie jednak nie robi z zatrzymań i oskarżeń. Zgodę na sędziowanie dostał właśnie sędzia, który - jak twierdzi prokuratura - cztery razy uczestniczył w ustawianiu meczów.
>>>Listkiewicz: W PZPN nie ma korupcji
Chodzi o Marka Mikołajewskiego, którego w 2007 roku zatrzymała policja. Według prokuratury uczestniczył on w ustawianiu czterech meczów i prędzej czy później zasiądzie na ławie oskarżonych.
Nie przeszkodziło to jednak działaczom PZPN pozwolić mu na powrót do pracy. Mikołajewski poprowadził sobotni mecz Polonii Bytom z GKS Bełchatów.
"Zarząd PZPN podjął decyzję jednogłośnie. Skoro człowiek twierdzi, że jest niewinny i do niczego się nie przyznał, a nie ma wobec niego środka zapobiegawczego w postaci sądowego zakazu wykonywania zawodu, to chyba zupełnie jasne, że musieliśmy go przywrócić" - wyjaśnia tę kontrowersyjną decyzję wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|