Europejska Unia Piłkarska (UEFA) ogłosiła nazwiska 18 sędziów głównych, którzy poprowadzą spotkania rozpoczynających się 11 czerwca mistrzostw Starego Kontynentu. Na liście nie ma Marciniaka ani innych arbitrów z Polski.

Reklama

40-letni płocczanin został w poprzedniej edycji ME pierwszym od 1998 roku polskim arbitrem, który poprowadził spotkanie na wielkiej piłkarskiej imprezie. Osiemnaście lat wcześniej jeden mecz mundialu we Francji sędziował Ryszard Wójcik. Wcześniej dwukrotnie (1978 i 1982) do sędziowania w MŚ jako główny nominowany był Alojzy Jarguz.

Marciniak od jesieni nie sędziował żadnych topowych meczów zagranicą. W tym roku nie prowadził ani jednego meczu w Lidze Mistrzów, a bez tego nie można marzyć o wyjeździe na mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata. Jednak przy odpowiednim wsparciu mógłby pojechać na Euro przynajmniej jako sędzia VAR - powiedział Rostkowski.

Zawiódł PZPN

Nie ma się co oszukiwać: sędziowanie to nie tylko sport, ale też dyplomacja i polityka. Pod względem dyplomatyczno-politycznym wyglądało to jednak bardzo źle. Zarząd Kolegium Sędziów wysyłając do FIFA nominacje na sędziów międzynarodowych VAR pominął asystentów Marciniaka: Tomasza Listkiewicza i Pawła Sokolnickiego. A to przecież ludzie, którzy pracowali w czasie mistrzostw świata i znają VAR bardzo dobrze. Jak mało kto w Polsce i na świecie. I tacy fachowcy nie zostali zgłoszeni przez PZPN... Jaki to jest sygnał z Polski dla FIFA i UEFA? Czy to wspierało pozycję Szymona i jego zespołu? Obawiam się, że to pytania retoryczne. Mimo to nadal można było ratować sytuację, gdyby zaangażował się w nią osobiście np. Zbigniew Boniek. Ale jak widać, tak się nie stało - dodał były sędzia.

Zmęczenie też zrobiło swoje

Rostkowski zaznaczył też, że "szafowano siłami Marciniaka ponad wszelką miarę". Dwa lata temu na waszych łamach opisywałem jak polscy sędziowie są eksploatowani i jak często sędziują w Arabii Saudyjskiej. Szymon pobił wtedy rekord świata, jeśli chodzi o liczbę meczów ligowych - podkreślił w rozmowie z TVPSPORT.PL. Nadmierna eksploatacja organizmu sprawia, że brakuje świeżości, szybciej opadają siły, łatwiej o błędy, spada odporność organizmu na urazy czy choroby. To wszystko przekłada się na jakość. Sędzia na takim poziomie powinien być wyszkolony, wytrenowany i wypoczęty, a tego ostatniego często u Szymona brakowało - dodał.