Dziennik Gazeta Prawana logo

Michniewicz też nie przełamał "klątwy selekcjonerów"

25 marca 2022, 07:44
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Czesław Michniewicz
<p>Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Czesław Michniewicz</p>/PAP
Czesław Michniewicz nie przełamał "klątwy selekcjonerów". W czwartek polscy piłkarze zremisowali w Glasgow ze Szkocją 1:1, co oznacza, że wciąż żadnemu z trenerów kadry narodowej w XXI wieku nie udało się wygrać w debiucie. Ostatnim był Janusz Wójcik - 25 lat temu.

Polscy piłkarze mieli zagrać 24 marca półfinał barażowy o awans do mistrzostw świata z Rosją w Moskwie, lecz po wykluczeniu reprezentacji tego kraju przez FIFA - w związku z agresją zbrojną na Ukrainę - wygrali walkowerem i awansowali bezpośrednio do zaplanowanego na wtorek finału (rywalem będzie Szwecja).

Dwa zwycięstwa od 1986 roku

W tej sytuacji zespół Michniewicza, który objął swoją funkcję 31 stycznia, zmierzył się w czwartek w towarzyskim spotkaniu ze Szkocją w Glasgow. Osłabieni brakiem oszczędzanego na finał baraży Roberta Lewandowskiego biało-czerwoni zremisowali z mającymi dużą przewagę gospodarzami 1:1, strzelając wyrównującego gola w ostatniej akcji z rzutu karnego (Krzysztof Piątek).

Łącznie od 1986 roku tylko dwóch z 18 selekcjonerów, w tym jeden tymczasowy (Krzysztof Pawlak), cieszyli się ze zwycięstwa w swoim pierwszym meczu w tej roli. Aż dziewięciu doznało porażek, a siedmiu zremisowało.

Nieudane debiuty selekcjonerów łączą się z początkiem gorszego okresu polskiego futbolu. Powszechnie datuje się koniec lat świetności na 1986 rok, czyli mundial w Meksyku, gdzie biało-czerwoni po raz ostatni wyszli z grupy podczas mistrzostw świata.

Po tym turnieju trenerem kadry - w drodze konkursu - został Wojciech Łazarek. Prowadził drużynę narodową trzy lata, a premierowy występ przypadł na towarzyskie spotkanie z Koreą Północną w Bydgoszczy, zakończone remisem 2:2.

W sierpniu 1989 roku na stanowisku selekcjonera zadebiutował Andrzej Strejlau. W ostatnim w historii spotkaniu ze Związkiem Radzieckim (kolejne biało-czerwoni grali już z reprezentacją Rosji) polscy piłkarze zremisowali w Lubinie 1:1.

Gdy drużyna narodowa traciła szansę awansu do mistrzostw świata '94, na zakończenie eliminacji powierzono ją Lesławowi Ćmikiewiczowi. Zadanie było niewdzięczne i od początku miało charakter tymczasowy. Były asystent Strejlaua przegrał w roli samodzielnego selekcjonera nie tylko pierwszy mecz (0:3 z Norwegią), ale również dwa pozostałe.

Stuprocentowa skuteczność Pawlaka

Kolejnym trenerem kadry został Henryk Apostel, który w debiucie zremisował na wyjeździe w towarzyskim spotkaniu z Hiszpanią 1:1. Mimo niezłej postawy piłkarzy, nie udało się im wywalczyć awansu do mistrzostw Europy w 1996 roku.

Znacznie gorszy start zaliczył Władysław Stachurski. Półroczną przygodę z reprezentacją rozpoczął od klęski 0:5 z Japonią podczas zimowego zgrupowania w Hongkongu.

Porażkę 0:2 z Rosją w meczu towarzyskim odnotował w 1996 roku Antoni Piechniczek, choć w jego przypadku trudno nazwać to debiutem, bowiem była to już druga przygoda doświadczonego trenera z kadrą, którą wcześniej z sukcesami prowadził w okresie 1981-86.

Ceniony szkoleniowiec nie zdołał jednak wprowadzić reprezentacji na mundial '98 i na zakończenie eliminacji drużynę narodową objął Krzysztof Pawlak.

To najbardziej nietypowy debiut, ponieważ był jednocześnie ostatnim meczem ówczesnego asystenta Piechniczka w roli selekcjonera. Polska wygrała z Gruzją 4:1, a Pawlak przeszedł do historii jako szkoleniowiec ze stuprocentową skutecznością.

Beenhakkerowi też się nie udało

Po nieudanych eliminacjach MŚ 1998 reprezentację przejął ulubiony wówczas szkoleniowiec kibiców i mediów Janusz Wójcik. Początek miał obiecujący - na stadionie Legii w Warszawie pokonał Węgry 1:0. Nie zdołał jednak wprowadzić drużyny do Euro 2000 i jego obowiązki przejął Jerzy Engel.

On z kolei wywalczył awans do mistrzostw świata 2002, ale zanim do tego doszło zadebiutował niezbyt fortunnie. W styczniu 2000 roku jego wybrańcy przegrali w Kartagenie z Hiszpanami 0:3.

Ostatni mecz Engel wygrał (3:1 z USA podczas mundialu), jednak po powrocie z Korei Południowej został zastąpiony przez Zbigniewa Bońka. Późniejszy prezes PZPN rozpoczął od remisu 1:1 z Belgią w Szczecinie, ale prowadził kadrę niespełna pół roku.

Jego następca na stanowisku selekcjonera, a w przeszłości kolega z Widzewa Łódź i reprezentacji Polski, Paweł Janas w inauguracyjnym spotkaniu zremisował towarzysko w Splicie z Chorwacją 0:0.

Po nieudanym występie w mistrzostwach świata w 2006 roku PZPN powierzył rolę opiekuna kadry Leo Beenhakkerowi. Holender w debiucie przegrał sparing z Danią 0:2. Został zdymisjonowany po porażce 0:3 ze Słowenią w eliminacjach MŚ 2010.

Po Beenhakkerze kadrę na dwa mecze kwalifikacyjne objął Stefan Majewski. Debiutu nie miał łatwego - jego zespół spotkał się w Pradze w eliminacjach mistrzostw świata z Czechami i przegrał 0:2.

Nawałka jak Smuda i Fornalik

Pod koniec października 2009 selekcjonerem reprezentacji został Franciszek Smuda. Na początek jego jedenastkę czekała towarzyska konfrontacja z Rumunią. Polacy na mocno piaszczystej wówczas murawie stadionu Legii przegrali 0:1.

Swoją przygodę z kadrą Smuda zakończył również porażką 0:1, z Czechami na Euro 2012, po której rozstał się z PZPN.

Przegrane rozpoczęły i zakończyły także pracę z reprezentacją jego następcy - Waldemara Fornalika. Debiut nastąpił w sierpniu 2012 roku w Tallinnie, gdzie biało-czerwoni ulegli Estonii 0:1. Jego ostatni mecz w roli selekcjonera odbył się ponad rok później na Wembley. Polacy, którzy już wcześniej stracili szanse awansu do mistrzostw świata, przegrali z Anglikami 0:2.

Taki sam wynik zanotował w debiucie Adam Nawałka. Jego podopieczni w listopadzie 2013 roku ulegli we Wrocławiu Słowacji po licznych błędach przebudowanej defensywy. Nowy selekcjoner zebrał sporo krytyki, na dodatek kolejne towarzyskie mecze również były nieudane, ale trener - mając sporo czasu na eksperymenty - zdążył stworzyć mocny zespół.

Efektem był ćwierćfinał mistrzostw Europy 2016 we Francji i udane eliminacje do mundialu 2018 w Rosji. Tam jednak biało-czerwoni spisali się słabo, zajęli ostatnie miejsce w grupie i w konsekwencji Nawałka rozstał się z zespołem narodowym.

Michniewicz przed szansą wprowadzenia kadry na mundial

Jego następca Jerzy Brzęczek został nominowany w lipcu 2018 roku, a już półtora miesiąca później zadebiutował w meczu pierwszej edycji Ligi Narodów - na wyjeździe z Włochami. Spotkanie po niezłej grze zakończyło się remisem 1:1.

Brzęczek nie wygrał żadnego z sześciu meczów do końca 2018 roku, ale w następnym - mając teoretycznie niezbyt trudną grupę - wywalczył bez kłopotów awans do mistrzostw Europy.

Turniej planowany na 2020 rok został przełożony o 12 miesięcy z powodu pandemii koronawirusa. Ówczesny selekcjoner zdążył jeszcze poprowadzić kadrę w drugiej edycji Ligi Narodów, lecz po zajęciu trzeciego miejsca w grupie ówczesny prezes PZPN Zbigniew Boniek uznał, że kadra w "tej konfiguracji" nie pójdzie do przodu i rozstano się z Brzęczkiem.

Od końca stycznia 2021 selekcjonerem był Paulo Sousa. W trakcie mistrzostw Europy jego podopieczni nie zdołali awansować do 1/8 finału, ale w eliminacjach mistrzostw świata, które rozpoczęli od 3:3 w Budapeszcie z Węgrami w debiucie Portugalczyka, zajęli drugie miejsce w grupie, oznaczające udział w barażach.

Nie byli rozstawieni, lecz z uwagi na wspomniane wykluczenie Rosji wygrali półfinał (miał się odbyć w Moskwie) walkowerem i awansowali bezpośrednio do barażowego finału, zaplanowanego na 29 marca w Chorzowie.

Szansę wprowadzenia biało-czerwonych na mundial w Katarze otrzyma już Michniewicz, ponieważ Sousa pod koniec 2021 roku poprosił o rozwiązanie umowy i zdecydował się wybrać ofertę Flamengo Rio de Janeiro.

Ponad tydzień przed meczem ze Szkocją Michniewicz, na sugestię dziennikarzy, że w XXI wieku debiuty selekcjonerów nie były zwycięskie, odparł nieco żartobliwie: "No to w Szkocji remis, a potem zwycięstwo w finale baraży".

Na razie wszystko idzie po jego myśli. Wprawdzie "klątwy selekcjonerów" nie przełamał, ale jeśli wygra finał barażowy ze Szwecją 29 marca w Chorzowie, nikt nie będzie miał mu tego za złe...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMama Kacpra Tomasiaka podziękowała Piesiewiczowi. Wszystkie pieniądze są na koncie skoczka narciarskiego »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj