Jak donosi gazeta.pl, jedynym miejscem, gdzie można zdobyć jedną z 3 tysięcy wejściówek, jest poznański sklep "Tifo" przy ul. Ratajczaka. Bilet na wyjazdowy mecz z Feyenoordem mogą dostać jednak tylko ci kibice, którzy od lat są z klubem na dobre i na złe, i wiernie dopingowali swoich piłkarzy, nawet gdy ci grali w drugiej lidze.

Reklama

A jak sprawdzany jest potencjalny kupiec? Wystarczy jeden telefon do "Litara", który już najlepiej wie, co z delikwentem zrobić. Jeżeli go kojarzy, nie powinno być źle. W przeciwnym razie...

"Ktoś się dziwi, że bilety są tylko w "Tifo"? Tak jest od lat. Regularnie kibicujący i jeżdżący na wyjazdy wiedzą, jak to wygląda" - tłumaczy "Litar", członek Stowarzyszenia Kibiców Wiara Lecha.

"Niezadowoleni będą zawsze, ale niestety nie każdy może dostać bilet. Przy meczach Pucharu UEFA przyklejają się do nas osoby, który może i są sympatykami piłki, ale niekoniecznie Lecha. Gdy biletów jest mniej niż chętnych, musimy zastosować jakieś reguły. Premiujemy kibiców, którzy jeżdżą na wyjazdy, regularnie chodzą na mecze" - mówi "Litar".

Tych, którzy jakimś cudem zdobyli jednak wejściówkę, ostrzega. "Wypier.... na Wisłę, kadrę i Małysza!!!! Nawet, jeżeli nabędziecie bilet, to wyłapiemy Was i pogonimy z sektora".