GKS wykorzystał kontratak i objął prowadzenie
Oba zespoły przystępowały do niedzielnego spotkania po wcześniejszym pożegnaniu z europejskimi pucharami. Szczególnie świeże rozczarowanie mieli za sobą zabrzanie, którzy w czwartek przegrali na wyjeździe z AS Monaco 1:4 w kończącym kwalifikacje Ligi Konferencji spotkaniu. W Ekstraklasie Górnik prezentował się jednak znakomicie – przed starciem z GKS-em miał na koncie komplet dziewięciu punktów, przy dwóch meczach zaległych.
Katowiczanie przyjechali do Zabrza z zamiarem przełamania słabej serii na wyjazdach. Poprzednio zespół Rafała Góraka wygrał poza własnym stadionem 8 marca, pokonując Radomiaka Radom 1:0.
Od początku spotkania gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, ale ich atak pozycyjny nie przynosił większych efektów. Znacznie groźniejsze były szybkie akcje GKS-u. W 11. minucie Bartosz Nowak długim podaniem uruchomił Emana Markovicia. Jego strzał Philipp Schulze zdołał odbić, ale futbolówka trafiła wprost pod nogi nadbiegającego Ilji Szkurina. Napastnik GKS-u nie zmarnował okazji i dał gościom prowadzenie.
Gol Jirki anulowany po analizie VAR
Górnik próbował odpowiedzieć, a groźnie uderzał między innymi Maksym Chłań, jednak Gabriel Kobylak poradził sobie z jego strzałem. Więcej powodów do zadowolenia przed przerwą ponownie mieli katowiczanie. W doliczonym czasie pierwszej połowy Erik Jirka efektownym uderzeniem posłał piłkę do siatki. Radość gości była jednak przedwczesna, a po analizie VAR trafienie anulowano z powodu pozycji spalonej.
Jeszcze przed zejściem do szatni gospodarze domagali się czerwonej kartki dla kapitana GKS-u Arkadiusza Jędrycha, ale arbiter Jarosław Przybył nie zdecydował się na wyrzucenie obrońcy z boiska.
Dwa gole Górnika w kilkadziesiąt sekund
Po zmianie stron obraz gry długo się nie zmieniał. Górnik miał przewagę w posiadaniu piłki, ale dobrze zorganizowani w defensywie goście skutecznie bronili dostępu do własnej bramki. W 62. minucie mecz został przerwany z powodu zadymienia stadionu po odpaleniu rac przez kibiców Górnika.
Po wznowieniu gry gospodarze wreszcie znaleźli sposób na defensywę rywali. W 75. minucie rzut karny pewnie wykorzystał Kacper Urbański. Zaledwie chwilę później zabrzanie zadali kolejny cios. Po rzucie rożnym i dużym zamieszaniu w polu karnym najwięcej zimnej krwi zachował Josema, który precyzyjnym strzałem z około 14 metrów pokonał Kobylaka.
W ciągu kilkudziesięciu sekund Górnik odwrócił wynik z 0:1 na 2:1 i wydawało się, że gospodarze są na najlepszej drodze do kolejnego ligowego zwycięstwa.
Szkurin bohaterem dramatycznej końcówki
Sędzia doliczył do drugiej połowy aż 12 minut. Ten czas znakomicie wykorzystali katowiczanie. W 91. minucie dośrodkowanie Bartosza Nowaka wykorzystał Szkurin, który strzałem głową doprowadził do remisu. To jednak nie był koniec emocji.
W 100. minucie rezerwowy Alan Czerwiński posłał piłkę w pole karne, a Szkurin ponownie wygrał pojedynek w powietrzu i drugi raz głową pokonał Schulzego. Tym samym skompletował hat-tricka i zapewnił GKS-owi niezwykle cenne zwycięstwo 3:2.
Katowiczanie przerwali serię pięciu kolejnych ligowych zwycięstw Górnika, a sami po raz pierwszy od 8 marca zdobyli komplet punktów na wyjeździe.
Górnik Zabrze – GKS Katowice 2:3 (0:1)
Bramki: 0:1 Ilja Szkurin (11), 1:1 Kacper Urbański (75 – karny), 2:1 Josema (76), 2:2 Ilja Szkurin (90+1 – głową), 2:3 Ilja Szkurin (90+10 – głową).
Żółta kartka: GKS Katowice – Arkadiusz Jędrych.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 27 659.
Górnik Zabrze: Philipp Schulze – Michal Sacek, Rafał Janicki, Josema, Erik Janża – Lukas Sadilek (59. Jarosław Kubicki), Kacper Urbański, Paulo Bernardo (59. Janis Antiste) – Peter Federico (90+5. Yvan Ikia Dimi), Erik Prekop (84. Maximilian Dietz), Maksym Chłań.
GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Lukas Klemenz (90+7. Alan Czerwiński), Arkadiusz Jędrych, Pau Resta – Erik Jirka (89. Marcin Wasielewski), Bartosz Wolski (90+7. Kacper Łukasiak), Mateusz Kowalczyk, Borja Galan (40. Mateusz Wdowiak) – Eman Markovic (89. Szymon Bartlewicz), Ilja Szkurin, Bartosz Nowak.
