Lech bez Kozubala, Jagiellonia bez Imaza
Oba zespoły przystąpiły do spotkania osłabione brakiem kluczowych piłkarzy. W kadrze Lecha zabrakło Antoniego Kozubala. Natomiast szkoleniowiec gości, Adrian Siemieniec nie mógł skorzystać z usług Jesusa Imaza.
Mimo braku swoich gwiazd Lech i Jagiellonia stworzyły ciekawe widowisko. Przy Bułgarskiej nie zabrakło pięknych akcji, emocji i co najważniejsze goli.
Lech krótko cieszył się z prowadzenia
Pierwsi do siatki trafili gospodarze. W 43. minucie Joel Pereira dośrodkował piłkę na głowę Pablo Rodrigueza i Hiszpan otworzył wynik spotkania.
Gdy wydawało się, że "Kolejorz" na przerwę zejdzie z jednobramkową przewaga, to na strzał z dystansu zdecydował się Yuki Kobayashi. Japończyk "odpalił petardę". Wyszło idealnie. Piłka wpadła pod poprzeczkę bramki Mateusza Lisa.
Sędzia Marciniak zmienił decyzję
W drugiej połowie przeważał Lech. Tempo meczu nadal było wysokie, a na murawie nie brakowało zaangażowania i walki. Mniej za to było bramkowych okazji.
W 88. minucie piłka znalazła się w bramce Jagiellonii. Gol początkowo nie został zaliczony. Sędzia Szymon Marciniak dopatrzył się faulu Wojciecha Mońki na Sławomirze Abramowiczu. Arbiter jednak został przywołany do monitora VAR i po analizie uznał trafienie Roberta Gumnego.
Jak się po chwili okazało była to bramka na wagę trzech punktów. Dzięki temu Lech został nowymm liderem Ekstraklasy. Jagiellonia zajmuje 6. miejsce w tabeli.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
