Motor szybko znalazł drogę do bramki Legii
Mecz gorzej nie mógł się zacząć dla legionistów. Goście przegrywali już od 3. minuty. Błąd popełnił Robert Deziel Junior, a do siatki Legii trafił Karol Czubak.
Po stracie gola piłkarze ze stolicy ruszyli do przodu. Chcieli szybko odrobić stratę. Z ich ataków jednak nic nie wynikało. Motor bez problemów przerywał akcje rywali. Natomiast gospodarze groźnie kontratakowali. W 40. minucie fantastycznym rajdem zakończonym skutecznym wykończeniem popisał się Fabio Ronaldo i na przerwę do szatni podopieczni Mariusza Misiury schodzili z dwoma bramkami przewagi.
Lasyk nie uznał gola Czubaka
W drugiej części spotkania obraz gry nie uległ zmianie. Legia częściej była przy piłce, ale biła głową w mur. Nie miała żadnego pomysłu na sforsowanie defensywy drużyny z Lublina. Piłkarze Marka Papszuna zamieszanie pod bramką Motoru stwarzali praktycznie tylko po wrzutach piłki z autu.
Wynik spotkania w doliczonym czasie gry na 3:0 ustalił Mbaye Ndiaye. Senegalczyk ośmieszył obronę Legii i mocnym uderzeniem umieścił piłkę pod poprzeczką.
Zwycięstwo gospodarzy mogło być jeszcze bardziej okazałe. Czubak kilka minut po przerwie drugi raz w tym meczu pokonał Otto Hindricha, ale sędzia Piotr Lasyk chyba niesłusznie dopatrzył się faulu napastnika Motoru i w ten sposób niejako uratował Legię przed klęską.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
