Dziennik.pl logo

Motor wygrał mecz przyjaźni. Czubak zmarnował rzut karny

dzisiaj, 19:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Motor wygrał mecz przyjaźni. Czubak zmarnował rzut karny
Motor wygrał mecz przyjaźni. Czubak zmarnował rzut karny/PAP
W meczu przyjaźni, który kibice obydwu klubów nazwali "meczem brejdaków" padło aż pięć goli. Trzy z nich zdobyli piłkarze Motoru Lublin, którzy w 11. kolejce Ekstraklasy pokonali Śląsk Wrocław 3:2. Zwycięstwo gospodarzy mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale Karol Czubak zmarnował rzut karny.

Śląsk dwukrotnie obejmował prowadzenie, ale ostatecznie trzy punkty zostały w Lublinie. Pierwsza bramka padła dość nieoczekiwanie po błędnym podaniu bramkarza Motoru Gaspara Tratnika, z czego skorzystali piłkarze Śląska, a gola, po podaniu Piotra Samca-Talara, zdobył pochodzący z Lubelszczyzny Przemysław Banaszak.

Niemczycki wyczuł Czubaka

Najjaśniejszą postacią na murawie był bramkarz Śląska Karol Niemczycki, który nie tylko tuż po przerwie obronił rzut karny wykonywany przez nieomylnego dotąd w tym elemencie Karola Czubaka, ale wcześniej, w ciągu jednej - 21. minuty dwukrotnie popisał się rewelacyjnymi interwencjami, kiedy Czubak główkował. Pewnie też wyłapywał piłki po próbach strzałów z dystansu.

Motor nie zdołał wyrównać z „jedenastki”, ale w 61. min świetne prostopadłe podanie Yacine Bourhane przejął szybki Makan Aiko i mimo prób interwencji dwóch obrońców technicznym strzałem pod poprzeczkę nie dał Niemczyckiemu szansy obrony.

Mimo że Motor wciąż dominował, to goście po raz drugi wyszli na prowadzenie, kiedy ich kapitan dokładnie posłał w bój Malaly Dembele, a ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z Tratnikiem. Dość długo wprawdzie analizowali tę sytuację sędziowie VAR, ale ostatecznie uznali, że spalonego nie było.

piłka nożna

Widmo porażki jeszcze bardziej zmobilizowało podopiecznych Mariusza Misiury, którzy po kolejnym kornerze wykonywanym przez Rony'ego Lopesa ponownie wyrównali po trafieniu Christophera Simona. Lublinianie nie ustawali w dążeniu do zdobycia zwycięskiego gola. Byli tego bardzo bliscy w 86. min, jednak w zamieszaniu podbramkowym N”Diaye niedokładnie kopnął piłkę. 

Chociaż gra nadal się toczyła i akcja przeniosła się na drugą połowę boiska, to interwencja arbitrów VAR spowodowała powrót do tej sytuacji i okazało się, że Senegalczyk przy próbie strzału był pociągany za koszulkę przez Marca Llinaresa. Efektem było upomnienie żółtą kartką i podyktowanie drugiego w tym meczu rzutu karnego dla Motoru.

Ponieważ dość długo rwała analiza tego incydentu, ostatecznie już w doliczonym czasie gry skutecznym egzekutorem „jedenastki”, ustalającym wynik meczu, był Bourhane, choć Niemczycki wyczuł kierunek, w który strzelający kopnął piłkę.

Motor, po niesatysfakcjonującym początku rozgrywek wygrał drugi mecz z rzędu 3:2. W najbliższej kolejce podejmować będzie Zagłębie Lubin.

  • Motor Lublin - Śląsk Wrocław 3:2 (0:1)
  • Bramki: 0:1 Przemysław Banaszak (11), 1:1 Makan Aiko (61), 1:2 Malaly Dembele (66), 2:2 Christopher Simon (77), 3:2 Yacine Bourhane (90+2-karny)
  • Żółta kartka - Motor Lublin: Karol Czubak. Śląsk Wrocław: Przemysław Banaszak, Marc Llinares, Karol Niemczycki.
  • Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków)
  • Widzów 15 200
  • Motor Lublin: Gasper Tratnik - Kamil Lukoszek (71. Fabio Ronaldo), Marek Bartos, Tin Plavotić, Filip Luberecki - Yacine Bourhane - Mbaye N’Diaye, Christopher Simon (90+4. Paskal Meyer), Rony Lopes (82. Alioune Oumar Tall), Makan Aiko (82. Thomas Santos) - Karol Czubak. 
  • Śląsk Wrocław: Karol Niemczycki - Jehor Macenko, Lamine Ba, Mariusz Malec - Alex Timossi Andersson (81. Jan Jurzec), Piotr Samiec-Talar (85. Adam Ciućka), Karol Linetty, Eniss Shabani (85. Grzegorz Tomasiewicz), Marc Llinares - Luka Marjanac (46. Malaly Dembele), Przemysław Banaszek (75. Iestin Semedo Camoes)
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraParis Saint-Germain wygrało szósty raz z rzędu. Mistrzowie Francji wiceliderem tabeli »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj