Starcie wicelidera Górnika Zabrze z trzecią w tabeli Legią Warszawa to oprócz sobotniego pojedynku Lecha Poznań z Wisłą Kraków to zdecydowanie największe wydarzenie 13. kolejki Ekstraklasy. Stadion w Zabrzu wypełnił się po brzegi. Kibice po ostatnim gwizdku sędziego mogą czuć jednak spory niedosyt. Co prawda mecz toczył się w dobrym tempie, ale nie dostarczył wielu emocji i przede wszystkim zabrakło goli.
Poprzeczka uratowała Legię
W pierwszej połowie niewiele się działo. Górnik przeważał, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. Celnych strzałów brakowało z obu stron. Po przerwie nadal inicjatywa należała do gospodarzy. Podopieczni Michala Gasparika mieli kłopoty ze sforsowaniem dobrze ustawionej defensywy Legii.
Wobec tego z czasem piłkarze Górnika coraz częściej decydowali się na uderzenia z dystansu. Po jednej z takich prób piłka trafiła w poprzeczkę bramki Otto Hindricha, a uderzał Ondrej Zmrzly.
Legia najbliżej pokonania Philippa Schulze była w 80. minucie. Na indywidualną akcję zdecydował się Bohdan Wjunnyk, ale wszystko skończyło się na bocznej siatce.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
