"Przed nami jest przede wszystkim szansa na wygranie pierwszego meczu ligowego od szóstego marca (wówczas +Wojskowi+ pokonali stołeczną Polonię 1:0 - PAP). Przeciwnik jest bardzo trudny, a teren gorący. To jednak nas mobilizuje, a nie paraliżuje. W rundzie jesiennej przystępowaliśmy do meczu z Lechem w bardzo podobnej sytuacji i udało nam się wygrać grając w osłabieniu" - przekonywał Skorża podczas czwartkowej konferencji prasowej.

We wrześniu Legia wygrała 2:1, zdobywając gola na wagę zwycięstwa, pomimo że wcześniej czerwoną kartką został ukarany Maciej Rybus.

Po 21 kolejkach Legia zajmuje trzecie miejsce i do prowadzącej Wisły Kraków traci dziewięć pkt, a do drugiej Jagiellonii Białystok trzy.

"Sytuacja w tabeli powoduje, że nie patrzymy już na Wisłę Kraków, ale skupiamy się na dogonieniu Jagiellonii Białystok. Każda strata punktów może spowodować, że ten zespół będzie poza naszym zasięgiem. Z drugiej strony, losy rozgrywek odwracały się już w takich sytuacjach. Dlatego myśl o mistrzostwie kraju jeszcze tli się w naszych głowach. Żeby jednak realnie o tym myśleć musimy wygrywać wszystkie mecze do końca sezonu" - przyznał szkoleniowiec warszawskiej drużyny.

Po trzech porażkach z rzędu Legia pokonała w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Polski Lechię Gdańsk 1:0 (rewanż w środę w Warszawie). W Gdańsku kibice Legii nieoczekiwanie głośno poparli Skorżę.

"Można to nazwać syndromem dżumy. Kiedy nie ma sukcesów, wszyscy obchodzili mnie dookoła, usuwali się na bok, a tu nagle kibice skandowali moje nazwisko. To było dla mnie bardzo ważne. Czasami jednak takie choroby okazują się nie do wyleczenia, ale zobaczymy jak będzie po meczu z Lechem" - obrazowo określił swoją pozycję przy Łazienkowskiej szkoleniowiec.

W środę stołeczny zespół przegrał jednak sparing z ostatnim w tabeli pierwszej ligi Dolcanem Ząbki 1:3. "Nie ukrywam, że byłem bardzo rozczarowany wynikiem tego meczu. Niektórzy zawodnicy, którzy walczyli o miejsce w pierwszym składzie, wypadli nawet poza meczową "18" - skwitował Skorża, który ma nadzieję na zupełnie inną postawę swoich podopiecznych w Poznaniu. - Liczę na cechy ambicjonalne moich zawodników. Mam nadzieję, że będą potrafili odwrócić losy spotkania, jeśli będą one dla nas niekorzystne. Uważam, że Lech nie jest poza naszym zasięgiem. Przy mądrej grze, będziemy potrafili pokazać swoje atuty. Mam swój plan, aby zneutralizować mocne punkty Lecha, ale wiele będzie zależało właśnie od rywali. Brak Semira Stilicia nie będzie miał dużego wpływu, bo rywale mają szeroką kadrę".

W zakończenie złej passy wierzy również wyróżniający się w stołecznym zespole Michał Kucharczyk, który latem trafił na Łazienkowską ze Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. "Stwarzamy mnóstwo sytuacji, których nie potrafimy wykorzystać. Kiedy tracimy bramkę, od razu brakuje nam koncepcji na grę. Jeden patrzy na drugiego i nikt nie potrafi wziąć odpowiedzialności na siebie. Do takich pojedynków jak z Lechem podchodzi się jednak z większym zaangażowaniem, bo są to niezwykle ważne mecze zarówno dla nas jak i kibiców" - powiedział 20-letni napastnik.

Spotkanie Lecha z Legią odbędzie się w sobotę o godz. 15.45.