Bramki: 1:0 Alejandro Ariel Cabral (45+3-karny), 2:0 Sebastian Szałachowski (90+1).

Reklama

Żółta kartka - Legia Warszawa: Jakub Wawrzyniak, Jakub Rzeźniczak, Alejandro Ariel Cabral. Wisła Kraków: Tomas Jirsak, Dragan Paljic. Czerwona kartka - Wisła Kraków: Sergei Pareiko (45-faul).

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 19 236.

Legia Warszawa: Wojciech Skaba - Jakub Rzeźniczak, Artur Jędrzejczyk, Marcin Komorowski, Jakub Wawrzyniak (81. Tomasz Kiełbowicz) - Manu, Janusz Gol, Alejandro Ariel Cabral, Miroslav Radovic, Maciej Rybus (68. Felix Ogbuke) - Michał Kucharczyk (85. Sebastian Szałachowski).

Wisła Kraków: Sergei Pareiko - Erik Cikos, Osman Chavez, Mateusz Kowalski (83. Andres Lorenzo Rios), Dragan Paljic - Maor Melikson (45. Milan Jovanic), Michaił Siwakow, Radosław Sobolewski, Tomas Jirsak (74. Łukasz Garguła), Patryk Małecki - Cwetan Genkow.

Przed meczem doszło do manifestacji fanów stołecznego zespołu. Fani protestowali przeciwko polityce rządu Donalda Tuska w stosunku do kibiców piłkarskich. Chodzi o ostatnie decyzje odnośnie zamykania stadionów. Poprzedni mecz przy Łazienkowskiej (z Koroną Kielce) odbył się bez udziału publiczności. Przed meczem z Wisłą niemal do końca policja ustalała z klubem jak poprawić bezpieczeństwo na obiekcie, a przedstawiciele wojewody mazowieckiego przyglądali się tym działaniom. Ostatecznie nie zdecydowano się ponownie zamknąć stadionu, dzięki czemu kibice po raz pierwszy mogli zająć miejsca na zachodniej trybunie, która ponad tydzień temu została oddana do użytku.



Ponad godzinę przed meczem kibice Legii zebrali się w pobliskim parku Agrykola, po czym przeszli pod stadion. Manifestacja miała charakter humorystyczny. Jeden z nich prowadził na sznurku kozę. Pod stadionem krótkie przemówienie wygłosił były kandydat na prezydenta Krzysztof Kononowicz. To właśnie jego nazwisko kibice skandowali w trakcie meczu zamiast dopingować swoją drużynę, podobnie jak Mariusza Pudzianowskiego, Adama Małysza, Roberta Kubicę i Irenę Santor oraz piosenki disco polo. W formie protestu kibice przynieśli też na mecz gadżety, które zabiera się na plażę: ręczniki, dmuchane materace i piłki plażowe. W trakcie spotkania to właśnie głównie nimi zajmowali się na trybunach, gdzie rozbrzmiewała piknikowa muzyka.

Przed bramą wejściową doszło jednak do kilku incydentów. Kilku osobom zarekwirowano koszulki obrażające firmę ITI - właściciela stołecznego klubu.

Reklama

Piłkarze Legii grali natomiast tak, jakby chcieli udowodnić, że zasługują na doping. Od początku ruszyli do zdecydowanych ataków i mieli przewagę nad Wisłą, która do Warszawy przyjechała już jako mistrz Polski.

W 12. minucie Michał Kucharczyk trafił do siatki z bliskiej odległości, ale sędzia nie uznał bramki ze względu na pozycję spaloną. Goście najgroźniejszą sytuacją stworzyli w 25. minucie, kiedy piłka po strzale Białorusina Michaiła Siwakowa odbiła się od jednego z wiślaków, a Wojciech Skaba z dużym trudem obronił strzał.

Na przebieg spotkania decydujący wpływ miała sytuacja z końcówki pierwszej połowy. Serb Miroslav Radovic wyszedł do podania i znalazł się w sytuacji sam na sam z Sergiejem Pareiko, ale estoński bramkarz "Białej Gwiazdy" wpadł na rywala za co obejrzał czerwoną kartkę. Rzut karny pewnie wykorzystał natomiast Argentyńczyk Alejandro Cabral.

Po zmianie stron piłkarze dostosowali się do atmosfery na trybunach. W grze było sporo niedokładności i chaosu. W końcówce spotkania drugą bramkę dla gospodarzy zdobył wprowadzony w drugiej połowie Sebastian Szałachowski i spotkanie zakończyło się zwycięstwem podopiecznych Macieja Skorży. Wisła zawiodła.