Dziennik Gazeta Prawana logo

Polonia lepsza od bełchatowskiego GKS

27 sierpnia 2011, 18:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Słaby w poprzedniej kolejce występ Polonii Warszawa sprawił, że w spotkaniu z PGE GKS trener Jacek Zieliński dokonał licznych zmian. Na prawej stronie defensywy - w miejsce Tomasza Brzyskiego - zagrał doświadczony Radek Mynar, a na lewej - wracający po kontuzji Maciej Sadlok. Do środka obrony został przesunięty Marcin Baszczyński, zaś do drugiej linii Tomasz Jodłowiec. Miejsce w składzie stracił natomiast Grzegorz Bonin. Zmiany okazały się strzałem w dziesiątkę.

Zmianie uległo również ustawienie defensywy gości, ale z konieczności. Tuż przed meczem kontuzji doznał kapitan Jacek Popek, którego zastąpił Maciej Mysiak. W upalne popołudnie na stadionie przy Konwiktorskiej pojawiło się niewielu kibiców, a w loży honorowej zabrakło właściciela Polonii Józefa Wojciechowskiego, który miał sporo pretensji do drużyny po porażce w Łodzi.

Początek spotkania ułożył się fatalnie dla polonistów - już w 15. minucie stracili gola. Damian Zbozień dośrodkował w pole karne, a tam niepilnowany przez Adama Kokoszkę napastnik gości Dawid Nowak strzałem głową pewnie pokonał Sebastiana Przyrowskiego. Chwilę potem po raz kolejny okazało się jednak, jak ważnym zawodnikiem dla Polonii jest Bruno Coutinho. Trzy minuty po stracie bramki Brazylijczyk wykorzystał niezdecydowanie środkowych obrońców rywali i zaliczył swoje czwarte trafienie w sezonie. Oprócz niego żaden z piłkarzy "Czarnych koszul" nie strzelił wcześniej gola w obecnych rozgrywkach (jeden w meczu z ŁKS padł po strzale samobójczym Marcina Adamskiego).

Od tego momentu Polonia uzyskała niewielką przewagę, ale nie stwarzała groźnych sytuacji. Po 30 minutach sędzia Tomasz Musiał (syn byłego reprezentanta Polski, Adama) zarządził krótką przerwę na uzupełnienie napojów - przepisy pozwalają na taką pauzę w przypadku wyjątkowych upałów. Tuż po przerwie trener gości Paweł Janas (jesienią ubiegłego roku pracował w Polonii) musiał przeprowadzić kolejną wymuszoną zmianę - tym razem z powodu kontuzji gry nie mógł kontynuować Zbozień, jeden z wyróżniających się piłkarzy bełchatowian w pierwszej połowie.

Druga część rozpoczęła się od groźnej akcji pomocnika gości Tomasza Wróbla (skuteczna interwencja Przyrowskiego), a w odpowiedzi niecelnie strzelił Łukasz Teodorczyk. W 53. minucie ten ostatni nie miał jednak kłopotów z wykończeniem składnej akcji Polonii - młody napastnik "Czarnych koszul" z bliska trafił do bramki gości.

Mimo niekorzystnego wyniku bełchatowianie nie potrafili narzucić swojego stylu gry. Polonia, która prezentowała się lepiej pod względem kondycyjnym, mogła nawet podwyższyć prowadzenie, ale świetnej okazji nie wykorzystał m.in. rezerwowy Daniel Sikorski. Bardzo słabo grający w drugiej połowie goście kończyli mecz w dziesiątkę - w 84. minucie czerwoną kartkę za faul na Pawle Wszołku zobaczył Zlatko Tanevski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj