Ostatni mecz Ulatowski prowadził 23 października 2010 roku, kiedy trenowana przez niego Cracovia przegrała 0:3 w Warszawie z Polonią i po 10. kolejkach miała na koncie zaledwie cztery punkty. 38-letni szkoleniowiec przejął Lechię 9 listopada 2011 roku po o dwa lata młodszym Tomaszu Kafarskim. Obaj są absolwentami tej samej uczelni - AWFiS w Gdańsku.

Reklama

Mecz z Legią w Warszawie wydaje się być idealnym do debiutu dla szkoleniowca prowadzącego drużynę w kryzysie. W przypadku porażki nikt nie będzie miał do niego pretensji, natomiast każda zdobycz punktowa zostanie uznana za wielki sukces.

"Nie zgadzam się z taką tezą. Po ewentualnej przegranej zadowoleni nie będziemy i nikt mnie przecież chwalić nie będzie. Poza tym, gdybyśmy jechali do Warszawy z założeniem, żeby przegrać jak najmniejszą różnicą, w ogóle nie wsiedlibyśmy do autokaru. Z drugiej strony musimy zdawać sobie sprawę w jakim miejscu jest Legia, a w jakim Lechia. Wierzę jednak, że w stolicy zagramy mądrze i skutecznie" - dodał Ulatowski.

Słowo "skutecznie" to w przypadku Lechii klucz oraz prawdziwy powód zwolnienia Tomasza Kafarskiego. W 13 meczach gdańszczanie strzelili zaledwie sześć goli, czyli najmniej ze wszystkich zespołów T-Mobile Ekstraklasy. W dodatku w ostatnich ośmiu spotkaniach, w tym siedmiu ligowych, biało-zieloni zdobyli tylko jedną bramkę.

"Za wiele czasu nie miałem, ale starałem się zrobić wszystko, aby drużyna odzyskała skuteczność. Oczywiście w kwestii przygotowania fizycznego nic nie mogłem uczynić, bo to nie ten okres, niemniej na psychikę piłkarzy miałem wpływ. Próbowałem do nich dotrzeć mentalnie, aby ponownie uwierzyli, że są w stanie dochodzić do bramkowych sytuacji i znowu je wykorzystywać. Metod oddziaływania jednak nie podam, bo nie chciałbym zdradzać swojego warsztatu" - wyjaśnił nowy szkoleniowiec Lechii.

Rafał Ulatowski ma nadzieję, że już w meczu z Legią widać będzie w składzie i grze zespołu jego myśl szkoleniową. "Mam plan na to spotkanie i pomysł na ten zespół. Mam również wizję swojego podstawowego składu. Zresztą każdy z zawodników wie, jakie mam wobec niego wymagania. Zakomunikowałem im także, że u mnie najważniejszy jest zespół" - zapewnił trener gdańskiej drużyny.

Reklama

Ten zespół nie wystąpi jednak w Warszawie w najsilniejszym składzie. W powodu kontuzji nie mogą zagrać Ivans Lukjanovs, Mateusz Machaj, Aliaksandr Sazankow oraz Krzysztof Bąk. Ten ostatni nabawił się urazu w dość nietypowych okolicznościach.

"Kiedy w czwartek rano wstałem z łóżka poczułem kłucie w lewym kolanie. Badanie USG nie wykazało co prawda żadnej kontuzji, ale noga wciąż mnie bolała. W piątek mam badanie rezonansem magnetycznym, po którym okaże się, co mi tak naprawdę dolega. Nie mam w tej rundzie szczęścia, bo wcześniej pauzował z powodu urazu lewego stawu skokowego" - przypomniał defensor Lechii.

Trener Ulatowski ma także inne problemy kadrowe. "Z powodu czterech żółtych kartek z Legią nie może zagrać Abdou Traore, który jest bardzo ważnym ogniwem naszej drużyny. Zastanawiam się, w jaki sposób można go zastąpić. Poza tym mam dylemat w kwestii obsady bramki. Nie wiem, czy między słupki nie wróci Sebastian Małkowski, bo broniący do tej pory 18-letni Wojciech Pawłowski wystąpił ostatnio w dwóch eliminacyjnych meczach do mistrzostw Europy w reprezentacji do lat 19 i nie odbył z nami żadnego treningu" - podsumował trener Lechii

Przed meczem z Legią gdańscy piłkarze musieli przejść dodatkowy sprawdzian. Okazało się, że wyjazd autokaru wąskimi uliczkami ze starego stadionu przy ul. Traugutta uniemożliwia źle zaparkowany samochodów. Zawodnicy wspólnymi siłami przestawili blokujące auto i tym samym utorowali sobie drogę do Warszawy.