Franciszek Michera, prawnik i aplikant adwokacki, przedstawia się jako "kibic sportowy", nie deklarujący przywiązania do żadnych klubowych barw. Nie ma też nic przeciwko ujawnianiu jego danych. W zeszłym roku, mając kartę kibica Polonii Warszawa, chciał także pójść na mecz drugiego stołecznego klubu - Legii, grającej tego dnia z drużyną z innej części Polski. Tam dowiedział się, że nie można sprzedać mu biletu, bo ma już kartę kibica innego klubu - musiałby z niej zrezygnować i wyrobić sobie kartę Legii.
Michera pozwał za to Legię o ochronę dóbr osobistych za pozbawienie go możliwości obejrzenia meczu. Żądał przeprosin (wywieszonych przez miesiąc na stadionowych kasach) oraz tysiąca zł na PCK. Pozwany klub Legia chciał oddalenia pozwu, uzasadniając swe postępowanie względami bezpieczeństwa.
W czwartek sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Andrzej Kuryłek ogłosił wyrok w tej sprawie. Powództwo zostało oddalone, Michera ma też zwrócić Legii 540 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego. Wyrok jest nieprawomocny, a Michera powiedział PAP, że zastanowi się nad apelacją.
Jak podkreślił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Kuryłek, - ocenił sąd. W jego przekonaniu, nie ma także w tej sprawie mowy o obiektywnym naruszeniu godności powoda (na co Michera powoływał się w pozwie).
- stwierdził sąd. Jako ocenił on argument Michery, że Legia dopuściła się dyskryminacji i segregacji osób pod kątem posiadania kart kibica.
- podkreślał sędzia, przywołując regulamin PZPN.
Sąd przyznał, że powód .
Sprawa była głośna jeszcze w zeszłym roku - interesował się nią także Rzecznik Praw Obywatelskich. Jak powiedział PAP Michera, w ostatnim czasie doszło do zmiany praktyki stołecznych klubów co do honorowania kart kibica wystawionych przez inny klub - od dłuższego czasu kibic Legii może kupić bilet na Polonię, a od niedawna także kibic Polonii - na stadion Legii.