Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech zatrzymał Legię w drodze po mistrzostwo. Ścisk w czołówce

22 kwietnia 2012, 08:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sobotnia porażka Legii Warszawa z Lechem Poznań 0:1 oraz piątkowa wygrana Ruchu Chorzów na wyjeździe z Polonią Warszawa 1:0 sprawiły, że w czołówce Ekstraklasy jest bardzo ciasno. Walka o tytuł potrwa prawdopodobnie do końca rozgrywek.

Prowadząca w tabeli Legia przystępowała do meczu 27. kolejki z Lechem z prawie 27 tysiącami kibiców na trybunach (półtora tysiąca z Poznania), ale bez narzekającego na kontuzję Michała Żewłakowa.

Brak doświadczonego obrońcy był widoczny m.in. w 25. minucie, gdy Artjom Rudniew otrzymał prostopadłe podanie, poradził sobie z Inakim Astizem i będąc sam przed Duszanem Kuciakiem precyzyjnym strzałem nie dał mu szans. Łotewski napastnik Lecha zdobył swoją 21. bramkę w obecnym sezonie.

Po tej porażce przewaga Legii (49 pkt) nad Ruchem zmalała tylko do jednego punktu. Trzeci obecnie w tabeli Śląsk Wrocław (46) w niedzielę zagra w Gdańsku z Lechią. Z kolei Lech, który odniósł piąte zwycięstwo w szóstym meczu, awansował na czwartą pozycję (45), spychając na piątą Polonię (44).

Zespół z Konwiktorskiej przegrał w piątek z Ruchem 0:1 po bramce obrońcy gości Zeljko Djokica. Po zakończeniu meczu rozczarowany właściciel Polonii Józef Wojciechowski zapowiedział zakończenie swojej przygody z futbolem. Jeśli dotrzyma słowa, "Czarne koszule" mogą mieć poważne problemy. Obecny szef klubu finansuje Polonię od wiosny 2006 roku.

W meczu Jagiellonii Białystok z Górnikiem Zabrze (2:1) wydarzeniem były dwa gole Tomasza Frankowskiego. Doświadczony napastnik strzelił 160. i 161. bramkę w piłkarskiej ekstraklasie (trzynastą i czternastą w tym sezonie). Na liście wszech czasów 37-letni "Franek" zajmuje czwarte miejsce. Do trzeciego Gerarda Cieślika brakuje mu już tylko sześciu trafień.

W Bielsku-Białej Podbeskidzie uległo Wiśle Kraków 1:3. Wszystkie bramki na stadionie "Górali" padły w ostatnim kwadransie. Goście - aktualni jeszcze mistrzowie Polski - wygrali drugi mecz z rzędu, ale ich szanse gry w europejskich pucharach wciąż są tylko matematyczne. Wiślacy zajmują dopiero siódme miejsce (40 pkt).

W spotkaniu, które rozpoczęło 27. kolejkę ekstraklasy, ostatnia w tabeli Cracovia zremisowała w piątek z Widzewem 0:0. Dla gospodarzy ten wynik to kolejny krok do degradacji. Z kolei łodzianie nie wygrali szóstego meczu z rzędu, ale oni już od dawna nie muszą martwić się o ligowy byt (obecnie 10. miejsce).

W niedzielę, oprócz wspomnianego meczu w Gdańsku, odbędzie się spotkanie w Lubinie, gdzie Zagłębie podejmie PGE GKS Bełchatów. W poniedziałek ŁKS Łódź zagra u siebie z Koroną Kielce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj