Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekstraklasa: Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin 1:1

13 marca 2016, 17:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Akcja piłkarzy KGHM Zagłębia Lubin pod bramką Pogoni Szczecin
Akcja piłkarzy KGHM Zagłębia Lubin pod bramką Pogoni Szczecin/PAP
Od pierwszych minut mecz był toczony w szybkim tempie, akcje przenosiły się z jednej bramki pod drugą i kibice nie mogli narzekać na nudę.

Już w drugiej minucie kibice ze Szczecina poderwali się ze swoich miejsc, kiedy z rzutu wolnego uderzył Adam Frączczak, ale piłka minimalnie minęła jednak bramkę Martina Polacka. W odpowiedzi najpierw po ładnej akcji strzelał Łukasz Janoszka, lecz wprost w ręce Dawida Kudły, a Filip Starzyński z rzutu wolnego wykonywanego tuż przed polem karnym trafił w mur.

Kolejna akcja należała do gości. Wladimer Dwaliszwili ładnie zagrał do wbiegającego w pole karne Rafała Murawskiego, a ten sprytnym strzałem głową nie dał szans Polackowi.

Tempo gry po golu nie spadało, bo goście dalej atakowali i prowadzili otwartą grę. Szansę na gola miał Adam Gyurcso, ale zamiast podawać strzelał i posłał piłkę daleko od bramki.

Po kwadransie gry zaczęła się zarysowywać przewaga Zagłębia i w polu karnym Pogoni, która została zepchnięta do obrony, było coraz groźniej. Wyrównującego gola mógł zdobyć m.in. Krzysztof Piątek, a przede wszystkim Arkadiusz Woźniak. Ten drugi po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Filipa Starzyńskiego uderzył głową z kilku metrów, ale Kudła instynktownie zdołał odbić piłkę.

Szczecinianie przetrwali bez straty gole szturmowe ataki rywali i w końcówce pierwszej połowy ponownie zaczęli atakować. Ponieważ lubinianie też nadal starali się nacierać, gra prawie w ogóle nie toczyła się w środku pola, tylko pod bramką jednej lub drugiej drużyny.

Najlepszą okazję na gola miał w tym okresie Woźniak. Część miejscowych kibiców już uniosła ręce w górę w geście triumfu, ale piłka po strzale pomocnika Zagłębie o centymetry minęła bramkę. Kudła, który nawet nie interweniował, tylko patrzył, co się stanie.

W drugiej połowie tempo gry nieco spadło. Szczecinianie nie atakowali już tak odważnie i ostrożniej grali w destrukcji. Lubinianie mieli inicjatywę, ale nie było im łatwo przebić się przez szczelną defensywę rywali. W takiej sytuacji, kiedy Pogoń niemal całym zespołem stała na dwudziestym metrze od swojej bramki, w 55. minucie Łukasz Piątek zdecydował się na strzał z dystansu. Uderzył idealnie i piłka wylądowała w samym okienku bramki gości. Kudła był bez szans.

Zagłębie chwilę później mogło wyjść na prowadzenie. Po ładnej akcji Janoszka zagrał w polu karnym do Jakuba Tosika, ten huknął jak z armaty, lecz wprost w bramkarza gości.

Później spotkanie się wyrównało. Nie było toczone już w takim tempie jak do przerwy, ale na boisku działo się wiele ciekawego. Im było bliżej końca spotkania, tym coraz bardziej zespoły grały ostrożniej i zamiast pod bramkami więcej walki było w środku pola.

Mimo wszystko obie ekipy miały szanse zadać decydujący cios. Dla Pogoni idealną szansę zmarnował Miłosz Przybecki, który z kilku metrów nie trafił do bramki. Zagłębie gola mogło zdobyć już w doliczonym czasie gry. Najpierw ładnie zza pola karnego uderzył Janoszka i Kudła sparował piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu w polu karnym gości mocno się zakotłowało i kiedy wydawało się, że piłka wpadnie do siatki, Rafał Murawski zdołał ją wybić z linii bramkowej. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

KGHM Zagłębie Lubin – Pogoń Szczecin 1:1 (0:1).
Bramki: 0:1 Rafał Murawski (7-głową), 1:1 Łukasz Piątek (55).
Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Krzysztof Piątek, Jakub Tosik. Pogoń Szczecin: Takafumi Akahoshi.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 5 275.
KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Aleksandar Todorovski, Lubomir Guldan, Maciej Dąbrowski, Dorde Cotra - Arkadiusz Woźniak, Jarosław Kubicki (46. Jakub Tosik), Filip Starzyński (89. Adrian Rakowski), Łukasz Piątek, Łukasz Janoszka - Krzysztof Piątek (73. Michal Papadopulos).
Pogoń Szczecin: Dawid Kudła - Sebastian Rudol, Jakub Czerwiński, Sebastian Murawski, Ricardo Nunes - Adam Frączczak, Rafał Murawski, Mateusz Matras, Takafumi Akahoshi, Adam Gyurcso (64. Łukasz Zwoliński) - Wladimer Dwaliszwili (80. Miłosz Przybecki).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj