Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekstraklasa: Miśkiewicz bohatem Wisły. Obronił rzut karny w ostatniej minucie meczu z Ruchem

3 kwietnia 2016, 20:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piłkarz Ruchu Chorzów Kamil Mazek (L) i Maciej Sadlok (P) z Wisły Kraków, podczas meczu Ekstraklasy
Piłkarz Ruchu Chorzów Kamil Mazek (L) i Maciej Sadlok (P) z Wisły Kraków, podczas meczu Ekstraklasy/PAP
Krakowianie przyjechali do Chorzowa po dwóch wygranych - z Termalicą 4:2 i Jagiellonią 5:1, osiągniętych pod kierunkiem nowego trenera Dariusza Wdowczyka. I mecz z "Niebieskimi" zaczęli rewelacyjnie.

W szóstej minucie, po dośrodkowaniu Rafała Wolskiego z rzutu wolnego, Arkadiusz Głowacki klatką piersiową skierował piłkę do siatki.

Goście przeszkadzali graczom Ruchu w rozwinięciu akcji daleko od własnego pola karnego i ci mieli problem z przedostaniem się pod bramkę strzeżoną przez Michała Miśkiewicza. Udało się im to w 20. minucie, kiedy Marek Zieńczuk z pięciu metrów trafił w bramkarza Wisły. Wyrównaniem zakończyła się kolejna kontra zespołu Waldemara Fornalika. Kamil Mazek "położył" bramkarza, wycofał piłkę do Mariusza Stępińskiego i było 1:1.

Ponieważ remis nie bardzo urządzał żadnego z rywali, kibice obejrzeli sporo ofensywnych akcji. Okazji do zmiany wyniku nie brakowało. Najlepszą zmarnował krakowski napastnik Paweł Brożek, który nie trafił do pustej bramki.

Drugą połowę też lepiej zaczęli goście. Znów asystował Wolski, tym razem z rzutu rożnego, a głowę przystawił w polu karnym Zdenek Ondrasek. Na boisku działo się wiele, szansę na trzeciego gola miał Wolski, a krakowscy kibice po utarczce z siłami porządkowymi zostali "ochłodzeni" wodą z armatki.

Po chwili Wolski poprawił się dobijając głową obroniony strzał Patryka Małeckiego, przy biernej postawie chorzowskich obrońców.

Krakowianie prowadząc różnicą dwóch goli grali spokojnie, uważnie pilnując okolic swojego pola karnego i czekając na okazję do szybkiego wypadku. Pozycyjne ataki "Niebieskich" niewiele przyniosły. Za to po uderzeniu z rzutu wolnego Macieja Sadloka, byłego zawodnika Ruchu, bramkarz miejscowych bronił z wielkimi kłopotami.

Nadzieję w serca chorzowskich kibiców wlał dopiero dziewięć minut przed końcem Michał Koj, skutecznie kończąc akcję po rajdzie Patryka Lipskiego. Ruch atakował do końca. Ogromną szansę na wyrównanie miał w 90. minucie Lipski. Nie zdołał jednak pokonać z rzutu karnego Miśkiewicza i Wisła wygrała.

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:3 (1:1)
Bramki: 0:1 Arkadiusz Głowacki (6), 1:1 Mariusz Stępiński (25), 1:2 Zdenek Ondrasek (50-głową), 1:3 Rafał Wolski (57-głową), 2:3 Michał Koj (81).
Żółta kartka - Ruch Chorzów: Rafał Grodzicki, Michał Koj, Mariusz Stępiński. Wisła Kraków: Arkadiusz Głowacki.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów 9 300.
Ruch Chorzów: Matus Putnocky - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Michał Koj, Paweł Oleksy - Kamil Mazek, Łukasz Surma, Patryk Lipski, Łukasz Hanzel (64. Maciej Iwański), Marek Zieńczuk (60. Łukasz Moneta) - Mariusz Stępiński (76. Michał Efir).
Wisła Kraków: Michał Miśkiewicz - Boban Jovic, Arkadiusz Głowacki, Richard Guzmics, Maciej Sadlok - Rafał Boguski, Denis Popovic, Rafał Wolski (82. Rafael Crivellaro), Patryk Małecki - Paweł Brożek (83. Tomasz Cywka), Zdenek Ondrasek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj