W lutowym meczu Zagłębia z Legią w Lubinie goście już po dwóch minutach prowadzili 1:0, a po kwadransie mogli mieć na koncie jeszcze z dwa kolejne trafienia. Czwartkowe spotkanie zaczęło się zupełnie inaczej, bo pierwszą bramkową okazję mieli gospodarze. Arkadiusz Malarz uprzedził wychodzącego na czystą pozycję Krzysztofa Piątka, ale podał wprost pod nogi Arkadiusza Woźniaka. Pomocnik Zagłębia uderzył lobem na pustą bramkę i trafił w poprzeczkę.

W kolejnych minutach przewagę optyczną miała Legia, ale nic z niej nie wynikało. Lubinianie świetnie się przesuwali całym zespołem i goście nie potrafili zbliżyć się do bramki Martina Polacka. Znacznie groźniejsze były wypady Zagłębia. Po jednym z nich gospodarze wywalczyli rzut rożny. Do piłki podszedł Filip Starzyński, mocno dośrodkował w pole karne, a tam Jakub Tosik głową wpakował piłkę do siatki.

Po golu obraz gry się nie zmienił. Niby Legia była częściej przy piłce, ale grała bardzo niedokładnie i w pierwszej połowie ani razu nie zagroziła bramce Polacka. Zagłębie szukało szans w kontratakach, ale także brakowało mu dokładności. Aż do 44. minuty. Wówczas Starzyński popisał się dokładnym zagraniem do Krzysztofa Piątka. Tan przyjął piłkę, przymierzył w długi róg i było już 2:0.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Nadal gra toczyła się głównie na połowie Zagłębia i Legia miała optyczną przewagę, ale gospodarze bez problemu rozbijali niemrawe ataki rywali. Zespół z Warszawy pierwszy raz bramce lubinian zagroził dopiero w 60. minucie. Nemanja Nikolic zakręcił obrońcami i znalazł się sam na sam z Polackiem, ale bramkarz Zagłębia okazał się lepszy.

Sytuacja napastnika Legii nie oznaczała naporu gości na bramkę Zagłębia. Trener Stanisław Czerczesow robił kolejne zmiany, ale warszawianie nadal nie potrafili znaleźć sposobu na walczących z dużym poświęceniem o każdą piłkę rywali. Legia niby atakowała, ale to Zagłębie kontrolowało mecz.

Goście mogliby jeszcze powalczyć o remis, gdyby w 81. minucie świetną okazję na gola wykorzystał Michaił Aleksandrow. Po sprytnym zagraniu Nikolica pomocnik Legii znalazł się sam przed Polackiem, przymierzył, ale bramkarz Zagłębia zdołał końcami palców wybić piłkę na róg.

Była to druga i ostatnia dogodna sytuacja lidera ekstraklasy na zdobycie w czwartek w Lubinie gola. Gospodarze utrzymali już do końca koncentrację i nie pozwolili na nic więcej rywalom.

KGHM Zagłębie Lubin - Legia Warszawa 2:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Jakub Tosik (12-głową), 2:0 Krzysztof Piątek (44).
Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Jakub Tosik. Legia Warszawa: Ondrej Duda, Michał Kucharczyk, Ariel Borysiuk, Adam Hlousek.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów 9 015.
KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Aleksandar Todorovski, Lubomir Guldan, Maciej Dąbrowski, Jakub Tosik - Arkadiusz Woźniak, Jarosław Kubicki, Filip Starzyński (78. Adrian Rakowski), Łukasz Piątek, Łukasz Janoszka (83. Damian Zbozień) - Krzysztof Piątek (86. Michal Papadopulos).
Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Łukasz Broź (77. Michał Pazdan), Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Adam Hlousek - Guilherme, Ondrej Duda, Ariel Borysiuk, Michał Kucharczyk (65. Michaił Aleksandrow) - Aleksandar Prijovic (59. Kasper Hamalainen), Nemanja Nikolic.