Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekstraklasa: Lech na zwycięstwo czekał od 1 października. Wisła przegrała czwarty mecz z rzędu

26 listopada 2017, 18:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piłkarz Lecha Poznań Christian Gytkjaer (P) i bramkarz Seweryn Kiełpin (L) z Wisły Płock
Piłkarz Lecha Poznań Christian Gytkjaer (P) i bramkarz Seweryn Kiełpin (L) z Wisły Płock/PAP
Spotkanie drużyn, które ostatnio zawodziły swoich kibiców nie było wielkim widowiskiem. Lech przerwał niemoc i zanotował pierwsze zwycięstwo od 1 października, kiedy to pokonał u siebie Legię Warszawa 3:0. Płocczanie z kolei przegrali już czwarty pojedynek z rzędu. 

Początek meczu przebiegał bardzo spokojnie, na boisku niewiele się działo, a zawodnicy obu zespołów grali przede wszystkim niedokładnie. Z tego letargu wyrwał wszystkich Maciej Makuszewski, który zdecydował się na indywidualny rajd. Reprezentant Polski miał dużo swobody przed polem karnym rywali i choć uderzył na bramkę gorszą, lewą nogą, uczynił to niezwykle precyzyjnie.

Najwięcej emocji przyniósł ostatni kwadrans pierwszej odsłony. Najpierw Christian Gytkjaer mógł podwyższyć na 2:0. W sytuacji sam na sam napastnik "Kolejorza" podciął piłkę nad Sewerynem Kiełpinem, ale z pustej bramki futbolówkę wybił Cezary Stefańczyk.

Kilka minut później podopieczni Jerzego Brzęczka wyprowadzili wręcz popisową kontrę. Jose Kante wyłożył piłkę do Semira Stilica, a pomocnik Wisły, który najlepsze lata swojej kariery spędził właśnie w poznańskim klubie, wyrównał stan pojedynku.

Rozdrażniony Lech ruszył do natarcia, fantastycznym uderzeniem z 30 metrów popisał się Darko Jevtic, ale Kiełpin sparował piłkę na poprzeczkę. Dobiegł do niej Gytkjaer i dopełnił formalności, ale w momencie strzału był on na pozycji spalonej.

Duńczykowi w końcu udało się dopiąć swego, choć duża zasługa w tym obrońcy gości Alana Urygi. Piłkarzowi Wisły zaplątała się piłka między nogami, a Gytkjaer sprytnie mu ją wybił i trochę szczęśliwie trafił do siatki.

W drugiej połowie lechici kontrolowali przebieg meczu, wykazywali więcej aktywności w grze ofensywnej. Sytuacji nie stworzyli jednak zbyt wiele, groźnie z dystansu strzelał Wołodymyr Kostewycz.

Piłkarze Wisły z kolei sporadycznie podejmowali inicjatywę, jakby liczyli, że znów pojedynczą udaną kontrą odmienią losy spotkania. Tak się jednak nie stało, bowiem gospodarze solidnie prezentowali się w defensywie. Bramkarz Matus Putnocky tylko raz został zmuszony do poważniejszej interwencji po strzale Kante.

Pecha miał Nicki Bille Nielsen. Duńczyk po starciu z Kiełpinem musiał opuścić pla gry z rozciętą wargą zaledwie dziewięć minut po wejściu na boisko.

Lech Poznań - Wisła Płock 2:1 (2:1)
Bramki: 1:0 Maciej Makuszewski (13), 1:1 Semir Stilic (36), 2:1 Christian Gytkjaer (45)
Żółta kartka - Lech Poznań: Mihai Radut. Wisła Płock: Cezary Stefańczyk, Dominik Furman
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)
Widzów: 13 587
Lech Poznań: Matus Putnocky - Robert Gumny, Rafał Janicki, Emir Dilaver, Wołodymyr Kostewycz - Maciej Makuszewski, Maciej Gajos, Darko Jevtic, Łukasz Trałka, Mihai Radut (84. Nicklas Barkroth) - Christian Gytkjaer (62. Nicki Bille Nielsen, 71. Deniss Rakels)
Wisła Płock: Seweryn Kiełpin - Cezary Stefańczyk, Alan Uryga, Adam Dźwigała, Kamil Sylwestrzak (87. Jakub Łukowski) - Nico Varela (70. Konrad Michalak), Dominik Furman, Semir Stilic (81. Kamil Biliński), Damian Szymański, Giorgi Merebaszwili - Jose Kante.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj