Legia do 77. minuty prowadziła w Poznaniu z Lechem 2:0 w meczu ostatniej kolejki ekstraklasy, a do obrony tytułu potrzebowała tylko jednego punktu. Wówczas z trybuny zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów "Kolejorza" na murawę poleciały race. Sędzia Daniel Stefański przerwał zawody, a piłkarze w pośpiechu opuścili murawę. Kibice Lecha po chwili zaczęli napierać na ogrodzenie i po chwili kilkudziesięciu z nich pojawiło się na boisku. Do akcji wkroczyło ok. 200 policjantów, którzy przegonili chuliganów z powrotem na sektor i opanowali sytuację.
Mecz nie został już wznowiony, a Komisja Ligi Ekstraklasy SA w niedzielę wieczorem podjęła decyzję o przyznaniu Legii walkowera, co oficjalnie przypieczętowało zdobycie przez nią tytułu.
Klafuric nieco ponad miesiąc temu, po porażce z Zagłębiem Lubin 0:1, zastąpił Romeo Jozaka. Wcześniej asystent swojego rodaka poprowadził zespół w sześciu meczach ligowych, dwóch Pucharu Polski i sięgnął po dublet. W Poznaniu nie krył emocji.
- powiedział na konferencji.
Jak dodał, od samego początku swojej misji, wierzył w zdobycie tytułu.
- podkreślił.
Klafuric zwrócił uwagę, że za jego kadencji 20 różnych piłkarzy zaczynało mecz w wyjściowej jedenastce. I to było też m.in. kluczem do sukcesu.
- zaznaczył.
Pytany o swoją przyszłość, przyznał, że wypełnił zadanie i chętnie poprowadziłby zespół nadal.
- podsumował.