W wyjściowym składzie Arki pojawił się rekonwalescent Aleksandyr Kolew, który ostatni mecz rozegrał 11 listopada. Na liście kontuzjowanych znalazł się natomiast Damian Zbozień, który już w 14. minucie musiał opuścić boisko. Ten prawy obrońca jest autorem trzech z czterech zdobytych na wiosnę przez Arkę bramek.

Pierwsza połowa stała na bardzo słabym poziomie. Murawa gdyńskiego stadionu z pewnością nie sprzyja płynnej oraz efektownej grze, ale i tak od drużyn ekstraklasy, a zwłaszcza od mającej mistrzowskie aspiracje Legii, należy wymagać więcej.

W 14. minucie goście przeprowadzili dość składną akcję, jednak z obroną słabego strzału Sandro Kulenovica Pavels Steinbors nie miał problemów. Było to zresztą jedyne celne uderzenie do przerwy, bo generalnie ofensywne akcje kończyły się przed polem karnym.

W drugiej połowie było znacznie więcej emocji, a obrońcy tytułu udokumentowali, ale nie bez problemów, swoją wyższość.

W 49. minucie nad poprzeczką posłał piłkę Michał Kucharczyk, a pięć minut później nieznacznie niecelnie uderzył drugi boczny pomocnik Legii, tym razem lewy, Dominik Nagy. W 56. Węgier strzelił celnie, ale słabo i w środek bramki.

W 58. minucie bliscy szczęście byli natomiast gospodarze, jednak po główce Michaela Olczyka i rykoszecie Radosław Majecki złapał piłkę. Ta zmarnowana okazja od razu się zemściła, bo za chwilę po ładnym strzale Carlitosa zza pola karnego goście objęli prowadzenie.

W 64. minucie było już 2:0 dla stołecznej drużyny. Warszawianie wyprowadzili wzorcową kontrę i w jej finale Cafu zagrał z bliska do Kulenovica, a chorwacki napastnik bez problemu z bliska pokonał golkipera rywali.

Gdynianie nie złożyli jednak broni. Co prawda w 67. minucie Majecki w świetnym stylu obronił strzał Kolewa, ale 60 sekund później po centrze z lewej strony Michała Janoty i główce Macieja Jankowskiego musiał wyciągać piłkę z siatki.

Kontaktowy gol dodał gospodarzom animuszu. Niewiele brakowało, aby w 78. minucie piłkę we własnej bramce umieścił Kucharczyk. Z kolei w 83. minucie powinien uczynić to Tadeusz Socha, który z bliska uderzył potężnie, ale nad poprzeczką.

W końcówce Arka zamknęła Legię w polu karnym, ale nie zdołała doprowadzić do remisu. Tuż przed końcem golkiper przyjezdnych obronił jeszcze główkę Adama Marciniaka. A po ostatnim gwizdku gospodarze mieli ogromne pretensje do arbitrów – także za przedłużenie meczu tylko o trzy minuty.

Arka Gdynia - Legia Warszawa 1:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Carlitos (59), 0:2 Sandro Kulenovic (64), 1:2 Maciej Jankowski (68-głową)
Żółta kartka - Arka Gdynia: Tadeusz Socha. Legia Warszawa: Andre Martins, Cafu, Inaki Astiz
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)
Widzów: 7 129
Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień (14. Tadeusz Socha), Christian Maghoma, Luka Maric, Adam Marciniak - Michael Olczyk (69. Luka Zarandia), Adam Deja, Marko Vejinovic, Maciej Jankowski - Michał Janota, Aleksandyr Kolew (73. Rafał Siemaszko)
Legia Warszawa: Radosław Majecki - Paweł Stolarski, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Adam Hlousek - Michał Kucharczyk, Andre Martins (74. Inaki Astiz), Cafu, Dominik Nagy (80. Iuri Medeiros) - Carlitos (67. Salvador Agra), Sandro Kulenovic