Jagiellonia ma po czterech kolejkach pięć punktów i zajmuje 7. miejsce w tabeli; do meczu z zabrzanami przystąpi po dwóch wyjazdowych remisach w Lubinie i Gdańsku. W meczu z Lechią białostoczanie "gonili" wynik i wyrównali, ale - biorąc pod uwagę przebieg spotkania - tuż po końcowym gwizdku nie byli usatysfakcjonowani zdobyciem tylko jednego punktu.

"Teraz przed nami dwa mecze u siebie i w sobotnim starciu z Górnikiem cel musi być jeden – zdobycie trzech punktów" - podkreślił trener Mamrot, cytowany na oficjalnej stronie internetowej Jagiellonii. "U siebie musimy wygrywać, szczególnie że już trochę tych punktów potraciliśmy (oprócz dwóch remisów, białostoczanie mają też na koncie porażkę z Rakowem Częstochowa u siebie -PAP) i jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli gonić i grać pod większą presją. Wszyscy będą jeszcze tracić punkty, ale my sami musimy zacząć je regularnie zdobywać. To jest najważniejsze" - podkreślił szkoleniowiec.

W jego ocenie, mimo nie najlepszego wyniku punktowego, zespół gra lepiej, niż wiosną. "Musimy jednak to przełożyć na punkty. Z Górnikiem musimy zagrać dobrze, aby pokazać kibicom fajną piłkę, ale też skutecznie, żeby wygrać" - dodał Mamrot.

Oceniając przeciwnika zwrócił uwagę, że zabrzanie chcą kreować grę i utrzymywać się przy piłce, choć nadal ich najsilniejszą bronią jest szybki atak, do tego dochodzą stałe fragmenty gry. Jak zwykle białostoczanie będą musieli uważać na hiszpańskiego napastnika Igora Angulo, który bardzo często trafia do ich siatki.

W Jagiellonii nie ma poważniejszych urazów, nikt nie pauzuje też na nadmiar żółtych kartek. Zmian w stosunku do pierwszego składu z meczu z Lechią można spodziewać się w ofensywie, gdzie dobrze zaprezentowali się rezerwowi w tamtym spotkaniu Bartosz Bida i Ognjen Mudrinski. Serbski napastnik, pozyskany w letnim okienku transferowym, zdobył w Gdańsku swego pierwszego gola w polskiej ekstraklasie.

Początek meczu Jagiellonia - Górnik na stadionie miejskim w Białymstoku w sobotę o godz. 20.