Udovicic został ukarany czerwoną kartkę 20 października pod koniec spotkania 12. kolejki ekstraklasy w Gdyni z Arką za naruszenie nietykalności sędziego technicznego Wojciecha Mycia. 32-letni boczny pomocnik został zdyskwalifikowany na dwa miesiące przez Komisję Ligi Ekstraklasy SA, nałożono na niego także obowiązek przeproszenia arbitra. Serb musi ponadto zapłacić 20 tys. złotych kary.

Ta dyskwalifikacja będzie obowiązywać we wszystkich krajowych rozgrywkach, zatem również w Pucharze Polski, w którym biało-zieloni awansowali do 1/8 finału. W sumie Udovicic nie zagra do końca roku w ośmiu ekstraklasowych oraz dwóch pucharowych konfrontacjach.

"Żarko nie może także występować w rywalizujących w czwartej lidze rezerwach, zatem jest to bardzo dotkliwa sankcja. W pierwszym meczu poprzedniego sezonu z Jagiellonią w Białymstoku Sławomir Peszko został za czerwoną kartkę zdyskwalifikowany na trzy miesiące, ale mógł w tym okresie grać w drugiej drużynie" – powiedział PAP rzecznik prasowy gdańskiego klubu Patryk Siedliński.

Lechia odwołała się od tej decyzji i w środę powinno być znane kolejne rozstrzygnięcie w tej sprawie.

"Naprawdę szkoda mi tego chłopaka. Jestem za tym, aby piętnować pewne zachowania, ale byłem przy tej sytuacji i, z całym szacunkiem dla sędziego, ta kara jest niewspółmierna do przewinienia. Trudno też porównywać jego zachowanie z tym, co zrobił chociażby Franck Ribery, którego spotkała znacznie mniej surowa sankcja. To był dla Żarko cios i widzę, że jego kondycja psychiczna nie jest najlepsza. Udovicic jest obecnie wrakiem piłkarza i człowieka. Chcemy dać mu wsparcie, bo to jest naprawdę fajny i sympatyczny chłopak z sercem na dłoni. Paradoksalnie, większym +diabłem+ jest jego rodak Mladenovic, ale Filipa nic nie spotkało" – skomentował Stokowiec.

Była to już druga czerwona kartka serbskiego pomocnika w tym sezonie. Pierwszą otrzymał w inauguracyjnym występie w Łodzi z beniaminkiem ŁKS (0:0) za faul na Janie Grzesiku. Udovicic musiał wtedy pauzować przez cztery spotkania.