Jeśli po dymisji Ireneusza Mamrota ktoś spodziewał się rewolucji kadrowej w składzie Jagiellonii, to mógł się zawieść. Występujący w roli pierwszego trenera tego zespołu, dotychczasowy asystent Rafał Grzyb, zmienił jedynie dwóch bocznych obrońców, stawiając na Słowaka Andreja Kadleca i Brazylijczyka Guilherme. Reszta zawodników, to personalny pierwszy wybór w ostatnich meczach.

Reklama

W takim składzie gospodarze dominowali od początku tego spotkania. Widać było, że ich pomysł na Lechię, to ofensywni boczni obrońcy, a pod bramką gości - prostopadłe podania. I już w 1. minucie takie podanie od Jesusa Imaza otworzyło drogę do bramki Lechii Patrykowi Klimali, ale strzał młodego napastnika Jagiellonii zdołał zablokować obrońca gdańszczan. W 5. min. Zlatan Alomerovic obronił strzał Imaza, a w 17. serbski bramkarz uratował Lechię przed utratą gola, ze sporym szczęściem, ale jednak broniąc strzał Klimali. Ten był pięć metrów od bramki, dostał świetne podanie od Bartosza Bidy, ale Alomerovica pokonać nie zdołał.

Lechia próbowała przejąć kontrolę nad meczem, gdy mogła, dłużej rozgrywała piłkę. W 26. min. Grzegorz Sandomierski obronił strzał z dystansu Rafała Wolskiego i była to najgroźniejsza akcja gości w pierwszej połowie. Kilka minut wcześniej niewiele zabrakło, by Artur Sobiech zdołał wyprzedzić bramkarza Jagiellonii, ale Sandomierski był szybszy i złapał piłkę.

Gol dla Jagiellonii padł tuż przed przerwą. Guilherme dośrodkował z rzutu rożnego, a głową do bramki trafił Imaz.

W pierwszym kwadransie drugiej połowy białostoczanie powinni podwyższyć wynik. Najpierw jednak Tomasz Makowski zdołał zablokować strzał Czecha Martina Pospisila, a w potem gości uratował słupek; tzw. zewnętrznym podbiciem zza pola karnego znowu uderzył czeski pomocnik.

Reklama

W grze gospodarzy widać było ambitną walkę o każdą piłkę i asekurację w obronie. Goście zdołali wyrównać posiadanie piłki, próbowali dośrodkowań, strzałów z rzutów wolnych, ale praktycznie nie zagrozili bramce Jagiellonii. Dobrze radziła sobie para stoperów Bartosz Kwiecień-Zoran Arsenic, albo piłki wyłapywał Sandomierski.

W 76. min. Mario Maloca bardzo niebezpiecznie, dwoma wyprostowanymi nogami przerwał dryblig Bartosza Bidy. Akcja miała miejsce w polu karnym i gra toczyła się dalej, ale sędzia Mariusz Złotek skorzystał z VAR i zdecydował, że przepisy zostały przekroczone. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Imaz.

Lechia próbowała zdobyć kontaktową bramkę, gospodarze kontratakowali. W 85. min., po akcji Juana Camary z Bidą, strzał tego ostatniego zdołał zablokować Maloca. Pięć minut później podobna kontra zakończyła się bramką. Piłkę na linii "szesnastki" miał Tomas Prikryl, zdecydował się na strzał i chyba zaskoczył tym Alomerovica, bo piłka po rękach bramkarza Lechii wpadła do siatki.

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 3:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Jesus Imaz (44-głową), 2:0 Jesus Imaz (82-karny), 3:0 Tomas Prikryl (90)
Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Patryk Klimala, Tomas Prikryl, Bartosz Kwiecień. Lechia Gdańsk: Artur Sobiech, Rafał Wolski, Filip Mladenovic, Mario Maloca
Sędzia: Mariusz Złotek (Gorzyce)
Widzów: 5 973
Jagiellonia Białystok: Grzegorz Sandomierski - Andrej Kadlec, Zoran Arsenic, Bartosz Kwiecień, Guilherme Sitya - Tomas Prikryl (90.+1 Mile Savkovic), Taras Romanczuk, Martin Pospisil, Jesus Imaz, Bartosz Bida (90.+2 Krzysztof Toporkiewicz) - Patryk Klimala (75. Juan Camara)
Lechia Gdańsk: Zlatan Alomerovic - Karol Fila (33. Daniel Łukasik), Michał Nalepa, Mario Maloca, Filip Mladenovic, Lukas Haraslin, Patryk Lipski, Tomasz Makowski, Rafał Wolski (75. Jakub Arak) - Flavio Paixao, Artur Sobiech (61. Sławomir Peszko)