Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżyli w tym roku kibice ŁKS. Bardzo udane dla łódzkich piłkarzy było pierwsze półrocze, w którym w efektownym stylu wywalczyli awans do ekstraklasy. Radość była tym większa, że klub, który w przeszłości dwukrotnie sięgał po tytuł mistrza Polski, do najwyższej klasy rozgrywkowej wrócił po siedmiu latach gry w niższych ligach. Występy w elicie okazały się jednak dużym rozczarowaniem i po jesiennych zmaganiach beniaminek rozgrywek zamyka tabelę i jest poważnie zagrożony szybkim powrotem na zaplecze ekstraklasy.

Reklama

"Ten rok był dla nas bardzo ciekawy, bo emocje towarzyszące ŁKS były bardzo duże i różnorakie. Oczywiście, że jestem zawiedziony drugim półroczem, ale absolutnie niczego nie żałuję i bardzo cieszę się, że ŁKS po latach nieobecności jest w ekstraklasie, bo wszyscy widzimy, jak wielka jest różnica między grą w 1. lidze. Dla piłkarzy to okazja do zbierania doświadczenia" – podsumował trener Moskal.

W 20 rozegranych do tej pory meczach drużyna z Łodzi zdobyła 14 punktów, wygrywając tylko cztery spotkania, dwa remisując i ponosząc aż 14 porażek. To najgorszy bilans ze wszystkich ekip ekstraklasy, który sprawił, że do pierwszego miejsca gwarantującego pozostanie w elicie ŁKS traci siedem punktów.

Moskal podsumowując tegoroczną rywalizację w elicie podkreślił, że ten dorobek nie może nikogo satysfakcjonować, ale w jego ocenie ostatnie miejsce w tabeli i liczba zdobytych punktów nie oddają możliwości prowadzonego przez niego zespołu.

W jego ocenie piłkarzom ŁKS nie brakowało umiejętności, lecz doświadczenia w radzeniu sobie z porażkami, przez co – jak tłumaczył Moskal – nie pokazali na co naprawdę ich stać. Szkoleniowiec wskazał, że gracze beniaminka w drodze od 3. ligi do ekstraklasy nie przeszli chrztu bojowego i nie umieli sobie poradzić w sytuacji kryzysowej, jaką była seria ośmiu przegranych.

Dodał, że rozczarowanie jest duże, bo wiosna w 1. lidze i pierwsze spotkania w ekstraklasie dały duży optymizm i rozbudziły apetyty.

"Tam gdzie jest duża nadzieja, później pojawia się też duże rozczarowanie. I ta sytuacja trochę nas przerosła, bo kiedy przychodziły porażki zawodnicy tracili pewność siebie, byli usztywnieni, nie czuli się swobodnie i pojawiały się błędy indywidualne. Nie brały się one jedynie z braku umiejętności, bo uważam, że moi piłkarze mają jakość. Mamy jednak niedoświadczony zespół, wielu z zawodników przeszło drogę do ekstraklasy od 3. ligi i nie doświadczyli w niej momentów, kiedy trzeba było zmierzyć się z tyloma niepowodzeniami" – tłumaczył opiekun łodzian.

Reklama

Moskal wierzy jednak, że trudne chwile, które przeżywali jesienią jego piłkarze staną się dla nich cenną lekcją, która zaprocentuje w przyszłości. "Przyszedł moment, kiedy zbierają się te złe doświadczenia, ale z tych potknięć możemy czerpać w przyszłości. Radzenie sobie z porażkami to w futbolu jeden z kluczy do sukcesu" – zauważył.

52-letni szkoleniowiec zaznaczył, że przez przerwę zimową trzeba zapomnieć o tym, co było i myśleć o pozostałych 17 meczach, które zdecydują o "być albo nie być" ŁKS w ekstraklasie. Wiadomo już, że do drugiej części sezonu beniaminek przystąpi ze wzmocnioną linią obrony. Największym problemem ŁKS była bowiem gra w defensywie, o czym świadczy 37 straconych goli i tylko trzy spotkania, w których zachowali czyste konto.

Klub ogłosił już pozyskanie 26-letniego środkowego obrońcy z Hiszpanii Carlosa Morosa Gracii oraz 32-letniego Macieja Dąbrowskiego, który ostatnio był piłkarzem Zagłębia Lubin, a wcześniej zdobywał mistrzowskie tytuły z Legią Warszawa.

"Staramy się szukać kolejnych wzmocnień. Dyrektor sportowy robi wszystko, żeby nowi zawodnicy byli już na pierwszym treningu. Jeśli ktoś ma przyjść, to ktoś będzie musiał odejść, ale jeszcze nie chcemy mówić o nazwiskach, które nas opuszczą" – nadmienił trener.

Zapowiedział przy tym, że wiosną jego zespół nadal ma prezentować ofensywny, polegający na utrzymywaniu się przy piłce futbol i pod tym kątem będą dopierani gracze, którzy dołączą do ekipy beniaminka zimą.

"Wolę wygrać 5:4, niż 1:0. Nie chcemy obrońców tylko od przerywania, wybijania piłki, czy olbrzymów, którzy dadzą nam potworną siłę w pojedynkach powietrznych. Ściągamy zawodników, którzy potrafią grać w piłkę, są kreatywni i będą umieli odnaleźć się na różnych pozycjach na boisku. To też główny powód, dlaczego w najbardziej kryzysowym momencie nie chcieliśmy zmienić stylu gry na bardziej defensywny. To nie leży w charakterze tej drużyny i tych zawodników" - wyjaśnił Moskal.

Przygotowania do drugiej części rozgrywek ŁKS rozpocznie 6 stycznia. W planach jest trzytygodniowe zgrupowanie w Turcji, gdzie łodzianie rozegrają mecze kontrolne z Neftczi Baku, Astrą Giurgiu, Zorią Ługańsk, Worskłą Połtawa, Napredakiem Krusevac i Proleterem Nowy Sad.